Spałam dość długo bo aż do 11. Mama mnie nie budziła, wiedziała, że jestem tym wszystkim zmęczona. Gdy wstałam poszłam do łazienki się umyć, wyprostowałam włosy. Poszłam do pokoju i ubrałam się ( SPODNIE, BLUZKA,TRAMPKI). Zeszłam na dół zjeść śniadanie. Później poszłam do mamy, która pracowała w ogródku. Powiedziałam, ze idę sobie pochodzić. Chodziłam tak i chodziłam. Koło mnie przeszła jakaś dziewczyna. Wypadł jej z torebki portfel. Podniosłam go i zawołałam ją.
-Hej wypadł ci portfel
-Oh, dzięki Ci jestem Rosalie a ty?
-Nicole, miło mi
-Mi też, bardzo Ci dziękuję za ten portfel
-Nie ma za co, ważne, że go odzyskałaś.
-To ja będę już lecieć.
-Czekaj daj mi swój numer telefonu
-Dobrze.. no teraz już lecę. Cześć
-Pa
Poszłam dalej, tymi ulicami.Nikogo nie znałam, wakacje dopiero się zaczęły. Miałam ochotę się zabawić, ale rodzice mnie raczej nigdzie nie puszczą. Szłam sobie dalej i nagle zobaczyłam skatepark a tam tych chłopaków co pili moją cole. Jak mnie zobaczyli od razu podjechali.
-Cześć Nicole! Co ty tu robisz?
-Siema, a tak sobie spacerowałam i postanowiłam wstąpić, nieźle wam idzie.
-Dzięki, patrz teraz na Adama.
-No łał Adam super to było.
-No dzięki.
-Mogę tu trochę posiedzieć i popatrzeć?
-Jasne siadaj.
Siedziałam tam chyba ze 2 godziny, dobrze się bawiłam, ale trzeba było wracać do domu. Chłopcy mnie odprowadzili, bo było niedaleko.
-No to nara
-No pa
Poszłam do domu. Zobaczyłam mamę leżącą na ziemi. Szybko zawołałam tatę i podbiegłam do niej. Zadzwoniłam po karetkę.. Przyjechała dość szybko, chłopacy nawet nie zdążyli odjechać i widzieli to całe zamieszanie. Wypytywali mnie co się stało. Nie znałam ich wszystkich aż tak dobrze. Ale jeden powiedział, żę może jechać ze mną do szpitala jeśli chcę. Zgodziłam się, reszta pojechała do domu...
Na korytarzu szpitalnym siedzieliśmy ze 2 godziny..Nawet nie wiedziałam jak ma na imię ten chłopak.
-Hej siedzimy tutaj już tak długo, może napiłabyś się czegoś, bo właśnie miałem iść coś kupić?
-Napiłabym się herbaty.
-A zjesz coś?
-Nie jestem głodna, wystarczy ta herbata.
-Dobrze to ja zaraz wróce
Czekałam tam na niego i jednocześnie na tatę, który był przy mamie bo jest lekarzem.
-Hej już wróciłem, a tak w ogóle to jestem Max a ty ?
-Nicole, dzięki za herbate
-Masz tu jeszcze batonika
-Heh dzięki miała być tylko herbata..
-Jak nie zjesz to ja mogę
-Zjem, zjem dzięki za wszystko.
Nagle z pokoju mamy wyszedł tata.
-Córciu jesteś tu, słuchaj mamę teraz operują
-Ale co się stało, kiedy to się skończy?!
-Nie wiem córeczko, posłuchaj idź do domu to nie daleko kolega cię może odprowadzić. Prawda?
-Yyy.. tak oczywiście.
-Nie tato, ja tu zostanę, powiedz za ile się skończy ta operacja.
-Trwa już jakieś 1,5 godziny, nie wiem myślę, że za godzinę będzie już po.
Rozpłakałam się.
-Tato, czy mama umrze?
-Nie pozwolę na to córeczko
Przytuliłam się do taty, chociaż nigdy tego nie robiłam. Sądziłam, że jest zły, cały czas siedzi w pracy a dla mnie nie ma czasu, teraz to się zmieniło..
-Nicole, ja muszę wracać
-Dobrze tato ja tu posiedzę, może jednak coś zjemy co Max?
-Jasne chodź ja stawiam..
Usiedliśmy sobie na dworze, ja zamówiłam frytki, a Max pizze. Później wróciliśmy do szpitala. Tata czekał na mnie na korytarzu. Miał smutną minę.
-Nicole muszę ci coś powiedzieć....
No i jak??
Mam nadzieję, że się podobało ;D

to jest piękne ;P
OdpowiedzUsuńpozdro. twoja kumpela z sq Madz ;D
Ładnie, ładnie..xD
OdpowiedzUsuń