W nocy zaczął się poród i trwał chyba w nieskończoność. Bardzo mnie bolało, ale gdy już usłyszałam płacz dziecka pomyślałam, że zaraz będzie po wszystkim. Godziną później miałam już na rękach swoją córeczkę. Jak powiedziałam nazwie ją Laura. Byłam bardzo szczęśliwa. Teraz w końcu mogłam się dowiedzieć kto jest ojcem. Po paru dniach wyszłam z Laurą ze szpitala, wszyscy nas przywitali, a ja byłam najszczęśliwszą osobą na świecie. Gdy weszłam do swojego pokoju obok mojego łóżka stało małe łóżeczko w różowym kolorze, tata chyba przewidział, że to będzie dziewczynka, od razu ją tam położyłam. Później tata wziął ją i bawili się razem z Amandą w salonie, a ja usiadłam na łóżku i zaczęłam wspominać ten rok. Wszystko zaczęło się 22 czerwca zeszłego roku, przeprowadzka tutaj, śmierć mamy i Max, zraniona miłość i moje cięcia, potem szpital i okres który mogę uznać za najlepszy w moim życiu a zarazem najgorszy, bo zmarnowałam szansę na udane życie z wspaniałym chłopakiem jakim był Oskar. Z nim byłam najszczęśliwsza , a na pewno najbezpieczniejsza..
Kochał mnie chyba jako jedyny z tych chłopaków których miałam. Potem był znów Max i te jego słynne tajemnice. Później wyjazd nad morze i całkowite rozstanie z Maxem. Początek roku szkolnego i poznanie Jake'a..
Wydawał mi się być fajny dopóki nie stało się to co się stało. Okłamał mnie a to mnie zabolało, a najgorsze, że wynikły z tego aż takie konsekwencje w postaci dziecka, obowiązku i takiego poczucia, że trzeba dać komuś coś więcej niż dawano nam. Pamiętam, że od kiedy tu przyjechałam nie byłam normalną nastolatką, byłam zbuntowana i nie obchodził mnie cały świat aż do czasu poznania Max'a myślałam, że z nim na prawdę może mi się udać, ale on zmienił się i to za bardzo. Czas było zamknąć raz na zawsze ten temat. W między czasie były też moje urodziny których nie mogę zaliczyć do najlepszych, ale był wtedy ze mną ktoś kto nigdy tak na prawdę mnie nie opuścił. Na sam koniec chcę jeszcze wspomnieć o zawale ojca. Wtedy myślałam, że już go straciłam, tak bardzo bałyśmy się z Amandą, ale na szczęście wszystko dobrze się skończyło a gdy mówię o ojcu przypomniał mi się jego związek z matką Max'a, pamiętam jak nie chciałam dopuścić żeby to się udało i pamiętam też plany adopcji Max'a przez ojca. Teraz wiem jak trudne było moje życie pod niejednym względem, miałam tylko nadzieję, ze dzięki Laurze, rodzinie i bliskich mi osobach na nowo odkryję co to szczęśliwe życie..
To ostatni rozdział w tym opowiadaniu, sama się sobie dziwię, że napisałam aż tyle, a to dzięki wam przychodziły mi do głowy te wszystkie pomysły nie zawsze mądre ale pouczające. Dziękuję, że byliście ze mną i czytaliście to moje małe dzieło xD Jestem w trakcie pisania czegoś nowego myślę, ze też fajnie wyjdzie o wszystkim was oczywiście poinformuję więc trzymajcie się i papa.Pzdr:*

Fajny xd
OdpowiedzUsuńszkoda,że nie będzie więcej,ale każda historia ma swój koniec
Czekam na następne twoje opowiadanie
Moja imienniczka, ale super:D
OdpowiedzUsuńSzkoda tylko, że nie dowiedzieliśmy się kim jest ojciec Laury:(
Mam nadzieję, że już niedługo ukaże się twoje nowe opowiadanie:)
Pozdrawiam Laura;)
Łaaał.!:D
OdpowiedzUsuńFajne to wyszło.
Genialna jesteś.^^
Oh ! No nie. Już koniec? I teraz nie wiem kto jest ojcem ;p no ale jak mówisz że piszesz coś nowgo, to czekam z niecierpliwością ;)
OdpowiedzUsuńSwoją drogą zapraszam też do mnie ;p