2 DNI PÓŹNIEJ
Czułam się fatalnie, miałam depresję i byłam przygnębiona. Na szczęście dzisiaj wracam do domu. Ok 12 zaczęłam się pakować i przyszedł po mnie tata. W domu byliśmy za ok.15 minut. Od razu położyłam się na kanapie zasłaniając się, tata wiedział, że nie chciałam z nikim gadać. Wziął sobie tydzień urlopu żeby ze mną pobyć. Czułam się taka niepotrzebna...opuszczona i zdradzona, ale musiałam żyć dalej. Wiedziałam, że szkołę mogę sobie darować.
Tydzień dobiegał końca, spotkałam się z Ros i Alex. Wszystko jeszcze raz im opowiedziałam, obiecały mi pomoc. Byłam im wdzięczna za to, że jeszcze w ogóle ze mną są. Dzisiaj miałam zgłosić się na badania. Wszystko było w normie. Jake od tamtej chwili mnie nie odwiedził, może to i lepiej a może ma coś na sumieniu. Nie ważne..teraz mnie to najmniej obchodziło. Byłam w rozsypce, ale wierzyłam w to, że się podniosę. Żyć dalej-to teraz moje motto. Położyłam spać, nagle usłyszałam jakieś wołanie za oknem. Otworzyłam je i zobaczyłam Oskara.
-Niki!
-Co ty tu robisz?
-Możemy pogadać?
-Dobra, czekaj zejdę na dół.
-Chodź na górę żeby nie obudzić taty.
-Dobra.
-No więc co tu robisz? Myślałam, że jesteś w NY.
-Byłem, dopiero co przyleciałem.
-Aha..
-Słyszałem, że..
-Tak jestem w ciąży.
-Chciałem powiedzieć, że jutro są tu zawody w skateparku, ale co?!
-A..yy..no to już wiesz..
-Jak to w ciąży z kim?
-W tym problem, że nie wiem. Stało się to na jednej z imprez które nie za bardzo pamiętam.
-Przykro mi..
-Em..
-Przyjechałem, żeby dowiedzieć się coś o tych zawodach a tu takie coś...
-Nie ma co się rozczulać..
-Jak sobie radzisz?
-Jakoś muszę..
-Mogę ci jakoś pomóc czy coś?
-Cyba nie..
-A jak się czujesz?
-W miarę dobrze..
-Ej, chodź tu.
Przytulił mnie tak czule..tego mi właśnie brakowało kiedy wyjechał.
-Zostanę tu trochę.
-A szkoła?
-Nadrobię.
-Dzięki,
-Nie ma za co.
-Masz mnie za jakąś idiotkę co się puszcza nie?
-Jasne, że nie. Jak możesz tak mówić. Mam cię za dobrą przyjaciółkę, na którą zawsze można liczyć.
-Chyba jednak nie zawsze.
-Nie bądź smutna a teraz idź się połóż, ja sam wyjdę. Spotkamy się jutro?
-Dobra.
-To będę tu o 12.
-Ok, to pa
-No pa
Potem nie mogłam zasnąć całą noc. Nie wiem, ale może tego właśnie mi brakowało...
Króciuteńki :) ale jutro za to bd jeszcze jeden. Pzdr:*

Boski rozdział;p
OdpowiedzUsuńDodaj jak najszybciej możesz bo się nie mogę doczekać, co będzie dalej;p