Wiedziałem, że z każdą minutą byłem coraz bliżej, a jednocześnie tak daleko.
Nie mogłem pojąć tego, że jej ojciec się tym nie przejął...
U LAURY:
Kolejny dzień siedzenia tu bez większego powodu. Nie miałam pojęcia po co mnie tu trzymają. Brakowało mi Dominika, ale jeśli to jego wtedy widziałam? Czy on mógł mi to zrobić ?
W HOTELU:
*pukanie do drzwi*
-Dzień dobry mam dla pana list.
-Dzięki..
-Kto to był kochanie?
-Facet z recepcji przyniósł mi jakiś list.
-Otwórz.
Treść listu:
'Jeśli chcesz jeszcze kiedyś zobaczyć swoją córeczkę, bądź na ul.Wrzosowej 54 za 2 dni, razem z 50.000 zł.'
- Co masz zamiar zrobić ?
-Nie wiem...
U MAĆKA:
-Daleko jeszcze do tej chaty?
-Myślę, że będziemy tam dopiero w nocy.
-Kurde....
-Nie martw się, zobaczysz, że twoja siostra będzie życ.
-W sumie to jeszcze nie jest moja siostra...
-Nasi rodzice to znaczy moja matka i jej ojciec mają się pobrać..
-Aha..rozumiem.
-No, ale już ją tak traktuję. Lepiej teraz niż potem.
-Mądry z ciebie chłopiec.
-Nie zgodziłbym się...
-Jak tam chcesz, każdy w końcu wie swoje.
-Dokładnie.
U LAURY:
Dochodził wieczór...zrobiło się zimno i zerwał się wiatr a że w pokoju nie było szyb w oknach tylko jakieś wyblakłe firany było to doskonale czuć. Nagle ktoś wszedł do pokoju, było ciemno więc widziałam tylko sylwetkę, przypominał mi Dominika...Postać zbliżała się do mnie, miała ze sobą latarkę, którą świeciła mi po oczach.
-Kim jesteś?-odparłam
-Laura...
-Dominik?!
-Ciszej.
-Jak mogłeś!
-Posłuchaj. Pozwolili mnie tu wpuścić tylko dlatego, że widzą jak cię kocham.
-Kochasz?! No dobry żart.
-Laura wiem, że nic nie usprawiedliwi tego co zrobiłem, ale ja musiałem.
-Aha..i na co czekasz z mojej strony?
-Żebyś mi wybaczyła.
-Wiesz co idź lepiej bo marnujesz czas.
-Laura..
-Wyjdź i więcej tu nie przychodź.
Gdy wyszedł rozpłakałam się...jak on mógł jeszcze prosić żebym mu wybaczyła. Zaczęłam się wiercić na podłodze próbując rozwiązać te sznury, nic z tego, były strasznie mocno związane. Przypomniałam sobie o tej ostrej krawędzi z której niedawno leciała mi krew. Postanowiłam poszukać jej rękoma. Po chwili znalazłam coś przypominającego tą właśnie krawędź. Przybliżyłam się tam i zaczęłam pocierać sznurkami o ostry róg. Nie miałam już siły na więcej, upadłam na ziemię i tak siedziałam myśląc co takiego złego zrobiłam, że się tu znalazłam, czy to przez to, że się zakochałam.?
Sory, że dopiero teraz ale nie wiedziałam co mam napisać, chyba umysł poety u mnie wysiada ;//.
I już po testach jutro do sq, szczerze mówiąc gdy oglądałam je w internecie zaczęłam się martwić co będzie ze mną za rok. Pytania dla mnie były cholernie trudne, a matma to już wgl jakiś kosmos..xD Poza tym angielski był łatwiejszy niż na moich zeszłotygodniowych testach kompetencji. I jeszcze ta nowa podstawa programowa, która mówi, że z matmy będę musiała pisać to osobno...Ogólnie to masakra. To trzymajcie się i kolejny myślę, że w weekend. Pzdr:*

Super
OdpowiedzUsuńPo prostu świetne i ta akcja :D
OdpowiedzUsuńZdrada Dominika, ciekawe co bd dalej :))