Każdy dzień, tydzień mijały tak samo..praktycznie cały czas spędzałam w łóżku na odpoczywaniu. To był już 5 miesiąc. Nadal nie mogłam uwierzyć w to co się stało. Moje życie było dla mnie zupełnie normalne, chłopak, szkoła, rodzina a teraz stałam się dorosła chodź nie miałam jeszcze osiemnastki. Wiedziałam, że muszę być silna mimo tego, że byłam tak cholernie słaba. Była dziś sobota, umówiłam się z Ros na zakupy. Kupiłam śpioszki w uniwersalnym kolorze bo nie wiedziałam jeszcze czy to będzie chłopiec czy dziewczynka. Później doszła do nas Alex i poszłyśmy coś zjeść. Czas minął szybko i musiałyśmy wracać do domów. Ja jak zwykle spędziłam pół dnia na kanapie. Nie miałam dosłownie na nic siły. Chciałabym cofnąć czas, najlepiej to się tu nigdy nie przeprowadzić..może wtedy mama by żyła, ja nigdy nie poznałabym Max'a, ale to, że poznałam Ros i Alex nie było błędem. Bardzo mi pomagały i wspierały. Zawsze mogłam na nie liczyć...
Nazajutrz miałam kolejne badania, po nich poszłam pospacerować na plażę, było tam wiele starszych pań które krzywo się na mnie patrzyło...nie było mi za miło matki z dzieciami też nie miały skrupułów. Miałam ochotę to wszystko rzucić i żyć bez żadnych problemów. Kolejną rzeczą która mnie przerażała to poród. A po porodzie badania DNA. Przerażało mnie to coraz bardziej z każdym dniem. Na szczęście miałam wsparcie bliskich. I tak minął mi kolejny dzień mojego bezsensownego życia...
Rano obudziłam się z lepszymi myślami. Byłam bardziej radosna i wszystko mi się układało.
Zrobiłam wszystkim śniadanie i poszłam na spacer, później wróciłam i do końca dnia nie było nic ciekawego...
Krótki..no trudno xd za niedługo to chyba będę kończyć, ale tak myślę żeby pisać nową opowieść mam nadzieję, że też byście ją czytali. Pzdr :*

Piknie.;D
OdpowiedzUsuńFajne ; )
OdpowiedzUsuńZapro do mnie xd
http://opowiadanietajemnic02.blogspot.com/
fajny :)
OdpowiedzUsuńfajny blog. trochę krótko. no ale czekam na następny wpis.
OdpowiedzUsuńwww.aleexii.blogspot.com