Mijał tydzień za tygodniem, o powrocie ojca do domu nie było mowy. Mama już się chyba z tego pozbierała, najgorzej będzie przy rozwodzie..
Wielkimi krokami zbliżały się wakacje. Opowiedziałam mamie o tych kempingach jednak ona powiedziała, że musimy porozmawiać.
-Coś się stało?
-Bo widzisz..ojciec chce cię zabrać na wakacje.
-Co?! Nigdzie nie pojadę!
-Ale posłuchaj, ja muszę wyjechać służbowo, a ty przynajmniej fajnie spędziłabyś czas nad morzem.
-Czy miałaby jechać z nami ta lafirynda?
-Tak, z jej synem, podobno ma 17 lat.
-Ja piernicze, mamo..
-Córciu, jedź proszę cię, zobaczysz, że będzie fajnie.
-Dobra, skoro chcesz..a na ile?
-Na cały lipiec.
-Tak długo? Kurde..
-Podobno ojciec wynajął jakiś apartament i będziesz miała luksusy.
-Ta fajnie..ja idę do siebie.
-Dobrze.
Dziś był 15 czerwca czyli za równo tydzień będę wolna, a ostatniego mamy wyjechać.
Powoli już miałam w głowie to co chciałabym zabrać ze sobą, krótko mówiąc miała to być cała szafa i pół łazienki nie wliczając wanny, kibla i umywalki. Umówiłam się, że przed wyjazdem pójdę z Kamą na zakupy. Teraz w szkole był już luz, oceny w miarę, więc mogłam trochę poleniuchować. Włożyłam słuchawki i leżałam sobie na łóżku. Już za dwa dni miała być rozprawa a sądzie, a ojciec już planował ślub. Miałam ochotę żeby zniknął raz na zawsze i się więcej nie pokazał. Spakowałam się tylko do szkoły i wzięłam prysznic.
DWA DNI PÓŹNIEJ:
Nadszedł dzień rozprawy, był piątek więc nie poszłam do szkoły, żeby wspierać mamę. Po dwóch godzinach było po wszystkim, dostali rozwód. Tata zabrał tylko swoje rzeczy a resztę zostawił nam, z tego się ucieszyłam. Potem poszłam z mamą do domu, posiedziałyśmy potem zrobiłam obiad i zaczynałam się powoli pakować. Wzięłam na razie te rzeczy, których do wyjazdu nie użyję, ku mojemu zdziwieniu pół torby było już zajęte. Potem poszłam na krótki spacer i weszłam do sklepu bo zapomniałam, że pani kazała nam kupić żyletki do cięcia bibuły, było to dopiero na poniedziałek, ale już kupiłam.Wróciłam do domu i położyłam się spać.
ŚRODA:
Zakończenie roku, wreszcie, na 8 mieliśmy do Kościoła a później do szkoły. Na wygłoszeniu mowy przez dyrektorkę jak zwykle połowa spała. Po życzeniach udanych wakacji od nauczycielki mogliśmy wyjść. Poszłyśmy z Kamą prosto do galerii. Kupiłam sobie 2 bluzki skate i trampki na wyjazd. Potem poszłyśmy na pizzę i na spacer. Później resztę dnia spędziłam na desce.
Taki urodzinowy rozdział bo mam dzisiaj uro ;pp
jutro prawdopodobnie będzie następny. Pzdr:*

Git.;pp
OdpowiedzUsuńI ponownie naj.;]
wszystkiego najlepszego
OdpowiedzUsuńświetny rozdział
Wszystkiego najlepszego. ;) zapowiada się ciekawie.
OdpowiedzUsuńDzięki wszystkim ;)
OdpowiedzUsuńWszystkiego naaaaaj. ;*
OdpowiedzUsuńTrochę spóźnione, ale nie miałam dostępu do komputera. ;DD
miś lu go. #
Super piszesz,wszystkiego najlepszego...spóźnione,ale teraz czytam...
OdpowiedzUsuń