Rano obudziłam się koło Maćka, w ogóle nie chciało mi się wstawać pod kołdrą było tak ciepło i fajnie, czułam że się z Maćkiem dogadamy i jakoś się zaakceptujemy jako rodzeństwo.
-Czcześć..
-No siema śpiochu, chyba czas wstawać hm ?
-Nie chce mi się. -powiedział przeciągając się.
-No wstawaj bo muszę pościelić.
-Dobra, już idę do siebie.
-Ale idź się umyć i przebrać a nie spać bo zaraz schodzimy na śniadanie.
-Jaaasne.
I tak wiedziałam, że pójdzie się położyć, ja sama zaś poszłam się umyć i ubrałam czerwone rurki, koszulkę i trampki. Poszłam zajrzeć do Maćka, siedział o dziwo ubrany i gotowy do wyjścia. Był smutny i patrzył na swoją rękę już bez bandaży. Umówiłam się z Dominikiem po śniadaniu, nie mogłam się już doczekać.
Za godzinę byłam już na miejscu.
-Hej.-powiedziałam.
-No siema kochana.- dał mi mocnego buziaka w usta, speszyłam się.
-Coś się stało?-Mówiąc to chwycił mnie za rękę.
-Nie nic...
-To co robimy? Może masz ochotę na lody?
-A nie możemy po prostu pochodzić?
-Jasne czemu nie, to chodź znam fajne miejsce.
Rzeczywiście było bardzo miło i fajnie, ale byłam jakaś nieswoja. Powiedziałam, że boli mnie głowa i musiałam wracać do hotelu. W hotelu poszłam na balkon i leżałam na leżaku ze słuchawkami w uszach. Później wyszłam...
Tymczasem u Maćka:
Wyszedłem na spacer..nie wiedziałem już co ze sobą zrobić, jakiś kolo rozdawał gazety to wziąłem, nie chciało mi się czytać, ale wpadł mi w oko artykuł o jakimś Dominiku. Usiadłem w knajpie i zamówiłem cole. Zacząłem czytać ten artykuł, Brzmiał mnie więcej tak:
"Poszukujemy Dominika Kwiatkowskiego, pseudonim 'Domin' za porwanie niejakiej Anny Pawłowicz, jeśli ktoś go widział prosimy dzwonić pod numer telefonu..."
Zerwałem się z krzesła i chciałem biec do Laury. Niestety nie było jej w hotelu a telefonu nie odbierała. Zacząłem jej szukać po całym mieście. Nie mogłem znaleźć postanowiłem wrócić do hotelu i tam czekać.
W końcu wróciła.
-Laura!
-Co się stało?
-Jak to dobrze, że wróciłaś!
-Nie rozumiem cię.
-Byłaś teraz z Dominikiem?
-Nie, sama się przeszłam. Ale o co ci chodzi?
-Nie dobra..o nic..-postanowiłem jej na razie nic nie gadać, może to nie o niego chodziło.
-Na pewno wszystko ok?
-Tak na pewno.
-To ja pójdę do siebie.
-Ok.
Sam już nie wiedziałem, czy jej mówić czy nie. Postanowiłem z tym trochę poczekać...
Dzisiaj taki krótszy, ale postaram się, żeby w czw był jakiś lepszy, i dzięki za miły seans ;). Pzdr:*

No ładnie.^^
OdpowiedzUsuńsuper :)
OdpowiedzUsuńNo to się będzie działo :) Extra ! ;p
OdpowiedzUsuń