Pierwszy dzień wakacji, strasznie się cieszyłam. Był 23 więc za tydzień wyjeżdżamy, w sumie to się cieszyłam, a z drugiej strony nie byłam najszczęśliwsza, że muszę jechać z ojcem i jeszcze tą lafiryndą. Umówiłam się z Kamą, że pójdzie ze mną na deskę. Potem poszłyśmy na frytki i wróciłam do domu.
-Hej, Laura możemy chwilę pogadać?
-Jasne.
-Z tego wszystkiego nie powiedziałam ci kiedy wyjeżdżam, więc w sobotę, będziesz musiała być trochę sama w domu chyba, że chcesz do czasu wyjazdu zamieszkać w ojca.
-Nie ma mowy, możesz być pewna, że gdy wrócisz dom będzie jeszcze stał.
-No ja mam nadzieję, jesteś głodna?
-Nie, zjadłyśmy z Kamą frytki, pójdę do siebie.
-Ok
Zadzwoniła do mnie Kamila i spytała czy nie poszłabym na imprezę do jej kumpla, zgodziłam się bo nie miałam ochoty siedzieć w domu.
Ubrałam dżinsowe spodenki, T-shirt i trampki i czekałam na Kam. Po 10 minutach przyszła i poszłyśmy na imprezę. Kam przywitała się z kumplem i mi go przedstawiła, miał na imię Tomek i wydawał się miły. Wzięłyśmy sobie picie i poszłyśmy na taras.
-Fajnie tu nawet.
-No tak.
-Nigdy nie gadałaś, że masz takiego bogatego kumpla.
-A bo to syn znajomych rodziców, czasem tu bywałam jak zapraszali ich na grilla i się zakolegowaliśmy.
-Aha..no to fajnie. Idziemy potańczyć?
-Jasne.
Po ok.3 godzinach wracałyśmy do domu. Gdy tylko weszłam rzuciłam się na lodówkę bo byłam strasznie głodna. Zrobiłam całą górę kanapek, nalałam soku i poszłam do siebie. Usiadłam na parapet i zaczęłam jeść.
Potem obejrzałam tv i poszłam spać.
NA DRUGI DZIEŃ:
Strasznie nie chciało mi się wstawać, wywlokłam się jakoś z łóżka i poszłam do łazienki, zajrzałam do mamy.
-Hej, mamo co robisz?
-Pakuję się.
No tak zapomniałam, że jutro wyjeżdża.
-Pamiętaj mamo, żeby się o mnie nie martwić. Poradzę sobie tu do czwartku.
-Cieszę się. Pójdę przygotować obiad.
NAZAJUTRZ:
Była 8, przez mgłę słyszałam jakieś szumy na dole. Postanowiłam zejść i zobaczyć.
-Mamo, ty już wyjeżdżasz?
-Tak, pieniądze masz w szafce koło szklanek, w lodówce tyle jedzenia żeby wystarczyło do czwartku, tylko proszę zjedz wszystko bo przez miesiąc nikt tu nie będzie gotował.
-Jasne, dzięki i trzymaj się, będę tęsknić.
-Ja też, muszę lecieć bo się spóźnię na samolot, pa
-Pa.
Wróciłam się do pokoju i zasnęłam. Wstałam po 12 bo zadzwonił dzwonek do drzwi.
-Kama?
-No ja a kogo się spodziewałaś, a ty jeszcze w piżamie? Ubieraj się wychodzimy.
-Dokąd?
-Zobaczysz.
Pobiegłam szybko na górę, umyłam się wyprostowałam włosy, ubrałam się i zeszłam na dół.
-To gdzie mamy iść?
-Zamknij dom i chodź.
Szłyśmy ok 10 minut.
-Lauro poznaj...
Taki sobie ;) Dziękuj wszystkim za życzenia przy poprzednim rozdziale ;))). Pzdr:*

No, nadrobiłam zaległości. Nowe opowiadanie genialne i fajnie się czyta :D zapraszam do mnie ! ;**
OdpowiedzUsuń