-To jest Tomek.
-Hej-powiedziałam.
-Część-odpowiedział z uśmiechem.
-To co idziemy na lody?-spytała Kam
-Jasne-odpowiedzieliśmy chórem
W czasie drogi Kam i Tomek chwycili się za ręce i już wiedziałam, dlaczego Kam mi go przedstawiła.
Fajnie spędziliśmy popołudnie, Tomek poszedł do domu a Kam do mnie.
-A skąd ty go w ogóle znasz?
-Byłyśmy u niego na imprezie, nie pamiętasz?
-A no tak, teraz kojarzę, zjesz coś?
-Jasne.
-To zamówię pizzę, z kurczakiem chcesz?
-Spoko
Po 30 minutach zjadłyśmy pizze i oglądałyśmy filmy. Kam została na noc...
Rano ogarnęłyśmy dom i siebie, zjadłyśmy śniadanie i poszłyśmy na spacer. Wieczorem Kam poszła do domu a ja siedziałam sama w swoim, odliczając dni do wyjazdu...
29 Czerwca:
Dzień przed wyjazdem, jednocześnie nie mogłam się doczekać i nie chciałam jechać z nimi. W sumie morze, piasek, woda niezły pomysł żeby się wyluzować. Pakowałam ostatnie rzeczy, bluzki i inne ciuchy, kosmetyki spakuję jutro i zostawię tylko to w czym pojadę, poszłam na dół po lody truskawkowe. Zadzwonił telefon:
-Cześć córcia.
-Cześć...
-Jak tam spakowana?
-Ta
-To dobrze..jutro będziemy po ciebie o 6.
-Co?! Tak prędko?!
-No tak..mamy w planie dojechać tam w okolicach południa.
-Dobra, najwyżej odeśpię w aucie, to nara.
-Pa i wyśpij się.
Udawał, że się mną interesuje..co jak co ale udawaną troskę mogłam odróżnić znakomicie. Jedząc lody na balkonie z wyciągniętymi nogami obserwowałam las, miałam na niego super widok. Później spotkałam się z Kam, żeby się pożegnać, w końcu nie będziemy się widzieć przez miesiąc, a po paru godzinach poszłam spać..
Nazajutrz wstałam już o 4.30, umyłam się i porobiłam wszystko tak żeby mieć już wszystko spakowane. Była 5.50, czekając na nich zjadłam batonika. W końcu przyjechali, wysiedli z auta a ja nie bardzo wiedziałam jak mam się zachować.
-No cześć córcia
-Cześć
-Dzień dobry Lauro-powiedziała jego...nowa
-Dobry..
Z auta nie wyszedł tylko jej syn, pewno też nie bardzo był zainteresowany tym wyjazdem.
-Daj te walizki wsadzę je do bagażnika, a wy wsiadajcie.
-Chodź Lauro, przedstawię cię mojemu synowi.
-Ta.
Wsiadłam do auta i siedział po lewej stronie.
-Maciek, przywitaj się.
-Siema, Maciek jestem...
-Hej, ja Laura.
-I jak, dzieci siedzicie?-odparł tata.
-Ta-powiedziałam za nas obu.
Maciek wtulił się w swoją bluzę i spuścił sobie czapkę na oczy i nie był zbytnio zadowolony. Ja włożyłam słuchawki do uszu i przykryłam się kocem bo z rana było dość zimno. Jazda była długa i nie zbyt przyjemna w tym towarzystwie. Popisałam trochę z Kamą i zasnęłam na chwilę, tak bardzo, że ojciec musiał mnie dobudzać.
-Już jesteśmy Laura.
-Dobra..już idę..
Przyjechaliśmy do hotelu, weszłam o swojego pokoju, był nawet spoko. Od razu wskoczyłam do wanny i się odprężyłam, później poszłam się zdrzemnąć. Po 3 godzinach trochę się wyspałam, ubrałam się i poszłam do ojca.
-Cześć, co ja mam robić?
-Poczekaj w pokoju za chwilę pójdziemy na plażę, jeśli mogłabyś to powiedzieć Maćkowi..
-Jasne..
Weszłam do jego pokoju, był dość mroczny.
-Hej..za chwilę będziemy wychodzić, kazali mi to przekazać.
-Jasne..
Nie był zbytnio rozmówny, no ale co poradzić. W końcu zeszliśmy na dół i poszliśmy na plażę, zachód słońca był mega..spędziłam tam większość siedziałam na jakimś pniu a Maciek na drugim końcu jak zwykle klikał w komórkę. Po kolacji wróciliśmy do hotelu na noc..
No nareszcie dodałam, wiem, że dość późno ale ta nauka i jeszcze takie inne problemy i nie było czasu, jutro postaram się dać kolejny. Pzdr:*

♥Gicior.;D
OdpowiedzUsuńAh! Nareszcie następny ;D Świetny !
OdpowiedzUsuń