Powered By Blogger

poniedziałek, 28 marca 2011

Rozdział 6

Z rana obudził mnie budzik, którego nie włączałam. Zwlokłam się z łóżka i poszłam wziąć prysznic. Ubrałam się i poszłam do pokoju ojca.
-Kiedy idziemy na śniadanie? I kto załączył mi budzik?!
-Spokojnie, za pół godziny a budzik włączyłem sam, bo wiedziałem, że zapomnisz.
-Dobra..to idę do siebie.
Pograłam trochę na komputerze i posłuchałam muzyki. Nagle do pokoju wszedł Maciek.
-Ej, tata każe już zejść na śniadanie.
-Jasne, dzięki.
-Spoko-uśmiechnął się lekko.
Zeszliśmy na dół do restauracji hotelowej i zjedliśmy śniadanie. Później poszliśmy na plażę. Ubrałam kostium kąpielowy i zaczęłam smarować się kremem do opalania, później położyłam się na kocu. Miałam na nosie okulary przeciwsłoneczne ale czułam jakby ktoś na mnie patrzał. Wstałam i odwróciłam się, za mną stał wysoki brunet a stroju kąpielowym.
-Yy..znamy się?
-Nie..ale mam nadzieję, że to się zmieni.-szeroko się uśmiechnął.
-Więc Laura jestem, a ty ?
-Dominik.
-Miło mi.
-Mi bardziej.
-To fajnie, jesteś tu z rodziną?
-Nie, z bratem i kumplami, a ty?
-Z ojcem i jego nową wybranką no i jej synem.
-A no to nie za miła atmosfera chyba.
-Trafiłeś w dziesiątkę.
-Może dałabyś mi swój numer telefonu albo gg popiszemy hm?
-Jasne.
Zapisał dobie w komórce moje gg i odszedł. Zaczęłam uśmiechać się sama do siebie po jakichś 5 minutach położyłam się na koc z powrotem. Po paru godzinach wróciliśmy do hotelu na obiad, ojciec poszedł z Anią na spacer a ja i maciek zostaliśmy u siebie w pokojach. Czym prędzej włączyłam komputer i sprawdziłam czy ktoś napisał. Była wiadomość od nieznanego numeru, brzmiała tak 'Hej, tu Dominik :*' szybko odpisałam 'Siema, fajnie że napisałeś bo już myślałam, ze nigdy nie pogadamy :)' Rozmowa się rozwinęła i gadaliśmy tak dobre parę godzin.  Po chwili usłyszałam jakiś krzyk za ścianą. Pobiegłam szybko do pokoju Maćka a tam on siedział z zakrwawioną ręką i łzami na policzkach, podeszłam do niego szybko.
-Maciek co ty robisz?!
-A nie widać?!
-Czekaj pójdę  po apteczkę.
Szybko zdezynfekowałam rany i zawiązałam bandażem.
-Jesteś w tym niezła.-odparł
-Nieraz coś opatrywałam, jedyne czego nie to własne ręce. Chcesz o tym pogadać?
-Może byśmy poszli na spacer?
-Jasne, tylko czekał wyłączę komputer.
Pożegnałam się z wielką niechęcią z Dominikiem, ale powiedziałam, że jutro możemy się spotkać.
Wyszłam z Maćkiem na dwór, chodziliśmy po uliczkach i milczeliśmy. W końcu się odezwał.
-Mogę z tobą o tym pogadać?
-Jasne.
-Bo wiesz..w sumie to nie mam z kim a matka to..szkoda słów, jej to bym się nigdy nie zwierzył. Sory, że tak mówię, ale wolę gadać z kimś obcym niż z matką.
-Rozumiem cię, mam tak z ojcem.
-Więc..miałem dziewczynę musieliśmy się rozstać na czas tego jebanego wyjazdu i ona mi napisała esa, że miesiąc to za długo, że to nie ma sensu i jest z jakimś frajerem ze starszej klasy. Kochałem ją i dlatego.
-Rozumiem cię..też miałam chłopaka jeśli można to tak nazwać..był strasznie bogaty i tylko to go obchodziło, ja nie cierpiałam może to dziwne, ale nie było po czym, on kochał tylko pieniądze.
-Też cię rozumiem.
-No to się chyba dogadamy.-odparłam a on zaczął się śmiać.
-Dzięki, że mogłem z tobą pogadać wiesz jak z siostrą.
-No w sumie to jesteśmy prawie rodzeństwem.
-Widziałem, że kogoś poznałaś dzisiaj.
-Ta..Dominik fajny koleś nawet piszemy na gg.
-Tylko wiesz uważaj siostra.
-Jaanse braciszku.
-To co wracamy do hotelu?
-Ok.
Gdy wróciłam nalałam sobie soku i szybko weszłam na kompa. Dominik akurat siedział.
Wytłumaczyłam mu dlaczego musiałam  zejść tak nagle, zaproponował żebyśmy się dzisiaj spotkali, zgodziłam się. Ubrałam się, umalowałam i wyszłam. Miało to być na plaży w tym samym miejscu w którym się spotkaliśmy. Zauważył mnie już z daleka więc podszedł.
-Heej.-pocałował mnie w policzek.
-No hej.-uśmiechnęłam się.
-To co robimy?
-Tak szczerze to jestem strasznie głodna.
-To może frytki?
-Spoko.
Łaziliśmy po mieście i gadaliśmy, fajnie mi było z jego obecnością.
-Wiesz co, będę już leciała do hotelu bo ojciec i tak mi da niezły opieprz.
-To chodź cię odprowadzę.
Po 10 minutach byliśmy na miejscu.
-No to dzięki i do zobaczenia kiedyś tam.
-Jasne. -dał mi buziaka w policzek i odeszłam.
Weszłam do pokoju i był tam Maciek.
-Hej, jak tam?
-Właśnie mam mały problem.
-No jaki?
Pokazał mi swoją rękę, bandaż był czerwony.
-Czekaj, zmienimy opatrunek.
-Dobrze, że się starzy o nic nie pytają..
-Nie zauważyli?
-Oni są zajęci tylko sobą.
-No w sumie to masz rację, nie dostałam opieprzu to jakieś święto, no i już bandaż zmieniony.
-Dzięki bardzo, jak tam było?
-Spoko nawet.
-Mogę tu trochę u ciebie posiedzieć?
-Jasne.
Położył się na łóżku a rękę na wszelki wypadek wsadził pod kołdrę, ja siedziałam obok niego z laptopem i pisałam z Dominikiem....

Sory, że wcześniej nie było, ale postarałam się dodać dziś. Jutro nie wiem czy dam, ale w środę na pewno nie bo jadę z kumpelą do kina na 'Salę samobójców' i na jakieś zakupki do Focusa ;)) Więc albo jutro albo koło czwartku kolejny. Pzdr :*

3 komentarze: