W pokoju był Oskar. Nie mogłam wydusić z siebie słowa.
-Cześć.
-Yyy..co ty tu robisz?
-Przyjechałem sprawdzić jak się czuje twój tata..ale zaraz i tak wyjeżdżam.
-Em..dzięki, lecisz do NY?
-No, za 2 godziny mam samolot.
-To może zjemy coś razem?
-Ym..dobra.-powiedział z niechęcią.
-Zostanę chwilę u taty, później przyjdę na dłużej.
Po 15 minutach wyszliśmy ze szpitala. Większość czasu do knajpy milczeliśmy, ale w końcu odważyłam się odezwać.
-Too..jak tam w NY?
-Nawet..
Zjedliśmy obiad potem nadszedł czas się pożegnać.
-No to trzymaj się, pozdrów tatę jak już będzie zdrowy.
-Jasne, ty też pozdrów rodziców i dzięki, że przyjechałeś.
-Spoko, cześć
-Pa
Wróciłam do domu, wiedziałam że nie chciał ze mną gadać. Poszłam się przebrać i pojechałam do szpitala. Posiedziałam przy tacie z Amandą jakieś 3 godziny. On nadal nie był wybudzony, martwiłam się ale też wierzyłam, że wyzdrowieje i wróci do domu. Po odwiedzinach pojechałyśmy z Amandą do domu, ona położyła się spać a ja odebrałam telefon od Ros.
-No hej, jak tam?
-Nawet..w sali ojca był Oskar.
-Serio? No i jak tam, gadaliście?
-Prawie wcale, widziałam że nie chciał.
-Eh..powiedz mi czy ty będziesz tu wracać nad morze?
-Sory, ale nie. Nie mogę zostawić Amandy samej.
-Jasne, to narka.
-Pa
Pooglądałam telewizję i wypiłam herbatę, potem poszłam spać...
Rano obudziłam się koło 9, poszłam się ubrać, umyć i zjeść śniadanie, później poszłam z Amandą do ojca, później rozmawiałam z lekarzem.
-Jak tam stan mojego ojca?
-Jest już stabilny, ale musi zostać jeszcze w szpitalu. Dzisiaj powinniśmy wybudzać go ze śpiączki.
-Dobrze. Do widzenia.
Potem poszłyśmy z Amandą na obiad. Po obiedzie ona poszła do koleżanki na noc, musiałam jakoś odstresować ją, dużo w jej życiu już się stało, śmierć matki teraz ojciec jest w szpitalu..Ona na szczęście daje sobie radę, ja nie dałam...Myślałam o Maxie i tej dziewczynie..czy on mnie z nią zdradza? Te całe obiecanki..że nie skrzywdzi, nie zdradzi nie jest szczery w tym co mówi, chyba nie mogę już mu ufać. Teraz dopiero zrozumiałam co oznacza związek z nim i nie czuję się źle mając świadomość rozstania się z nim. Obiecałam sobie, że nie zrobię już przez niego żadnej głupoty. Wróciłam do domu..było tam tak pusto, brakuje mi tych zabaw mamy z Amandą, do teraz pamiętam jak w tej kuchni nalewałam sok tym chłopakom. Potem przyszła śmierć, moje problemy i ojciec w szpitalu, nie wyobrażam sobie żeby go zabrakło. Po wakacjach pójdę do liceum, nowi ludzie, nowe otoczenie..mam nadzieję, że się tam odnajdę. Postanowiłam pójść na zakupy kupić sobie białą bluzkę na rozpoczęcie roku. Łaziłam po różnych sklepach aż w końcu wybrałam, założę do niej czarne leginsy i baleriny.Wróciłam potem do domu. Było strasznie nudno, wszyscy nad morzem, Amanda u koleżanki a ja sama jak palec.
TYMCZASEM U MAXA
-Hej Max idziesz z nami na plażę?-spytała Ros.
-Nie, dzięki posiedzę w pokoju.
-No jak chcesz, pa
Nie chciałem iść bo czekam na Pat. Jest taka niesamowita, że aż zapominam o Niki. Te 4 dni będą najlepsze.
U NIKI
Wykąpałam się i oglądałam telewizję..przerażała mnie myśl, ze już za 5 dni zacznie się szkoła...
No myślę, że taki długi trochę..xD Sory, że daję dopiero teraz, ale wiecie szkoła, problemy..teraz mam ferie to postaram dawać prędzej. Pzdr:*

Łoo.;D
OdpowiedzUsuńFajny..;*
<33
Dziś przeczytałam cały blog ! Kiedy następny? Płakałam...twój blog wyraża co ja czuje ! Nich niki będzie z Oskarem <3 A max to ciota ;p Sorka ale prosze dodaj jak najszybciej ! Ja kocham mój uluubiony blog <3
OdpowiedzUsuńZakręcona ;D zapraszam for-you-4ever.blogspot.com