Powered By Blogger

środa, 5 stycznia 2011

Rozdział 41

Na schodach siedział Max. Przeszłam koło niego obojętnie i weszłam do domu.
-Niki, czekaj!
-Co chcesz?
-Uwierz mi. To na prawdę moja była, ja z nią nie spałem.
-Yhy..
-Co mam zrobić żebyś mi uwierzyła?
-Wyjechać  i nigdy nie wrócić.
-Ty na prawdę nie rozumiesz?
-Czego?
-Że cię kocham. Możemy jechać z Ros nad to morze, pokażę ci jak cię kocham. Pozwól mi być z tobą.
-Nikt mnie w życiu nie skrzywdził tak jak ty.
-Wiem, przepraszam cię za to. Teraz nam się uda obiecuję. A jeśli nie to możesz mnie zabić bo życie bez ciebie nie ma sensu.
Nie zdążyłam nic powiedzieć a on już mnie pocałował. Nie mogłam teraz nic powiedzieć. To co on ze mną robi to coś strasznie innego niż ktokolwiek inny. Wiem, że go kocham ale po prostu boję się kolejnego skrzywdzenia. Zaufałam mu mam nadzieję, że mnie nie skrzywdzi.
Poszliśmy do mnie do domu.
-Chcesz się czegoś napić?
-Jasne, poproszę.
Posiedzieliśmy ze 2 godziny potem poszedł.
-Aa..Niki co z wyjazdem? Bo ty pewnie musisz też powiedzieć Ros czy się zgadzamy.
-No tak..ok jeśli chcesz to jedźmy.
-Super..zadzwonię potem pa
Dostałam buziaka i poszłam do siebie na górę...
Rano obudziłam się koło 9 i zadzwoniłam do Ros.
-Hej, dzwonie żeby powiedzieć ci, że jedziemy na ten wyjazd nad morze.
-My?
-No tak ja i Max.
-To super..jutro wyjazd pakujcie się. Rano będziemy koło 5.
-Tak wcześnie?
-No tak..wiesz chcemy dojechać przed nocą..to ja też lecę się spakować. Do jutra pa.
-Pa
Zeszłam coś zjeść i od razu zaczęłam się pakować. Wyszły mi 2 walizki i jedna kosmetyczka. Zadzwonił telefon.
-Hej kotku jak tam pakowanie?
-Już skończyłam a jak twoje?
-Jeszcze nie zacząłem.
-To pośpiesz się. Mamy być u Ros na 5.
-Eh..no dobra zaraz się za to wezmę. Pa
-Paa
Zjadłam obiad z tatą i Amandą i umówiłam się na zakupy z Ros.
Kupiłam sobie spodenki  a Ros spódniczkę.
-Dzięki za zakupy.
-Nie ma za co.
-To do jutra do 5.
-No paa
Wróciłam do domu i spakowałam ostatnie rzeczy, poszłam spać.
Rano wstałam o 4.20. Umyłam się, poczesałam i spakowałam szczotkę do torby. Zjadłam pół kromki chleba z serem i czekałam na Max'a. Pożegnałam się z rodziną i poszliśmy do Ros
-Hej
-Cześć.
-Ale jestem śpiący...
-Nie jest tak źle, pomyśl za niedługo zobaczymy super plażę i spędzimy cały tydzień razem.
-No w sumie.
Przyszliśmy do Ros i wyjechaliśmy. Po drodze wstąpiliśmy do knajpy żeby coś zjeść. Droga się trochę dłużyła ale było fajnie. Nareszcie dojechaliśmy na miejsce. Poszliśmy szybko do naszego pokoju.
Rozpakowaliśmy się i pobiegliśmy na plażę. Kąpaliśmy się mimo późnej pory, chlapaliśmy wodą było na prawdę super. Potem poszliśmy na dyskotekę. Zjedliśmy tam pizzę i wypiliśmy po piwie.
-Niki, niech to będą takie spóźnione urodziny, ok?
-Jeśli zapłacicie to ok.
Wybuchliśmy śmiechem, potem trochę potańczyliśmy. Nagle jakaś laska zaczęła przystawiać się do Max'a. Był dość daleko ale ja to widziałam. Nie był wobec niej obojętny...

Nom to  w końcu dałam  :P Mam nadzieję, że jutro też mi się uda. Jak tam po sylwku i pierwsze dni w sq? ;ppp. Pzdr :*

2 komentarze: