Powered By Blogger

niedziela, 9 stycznia 2011

Rozdział 43

W pokoju Max był z tą laską. Niby nic nie robili ale nie wiadomo co ty się działo zanim przyszłam.
-Mamy gościa?
-Yyy...-Max nie wiedział co powiedzieć.
-To kim ty jesteś?
-Ja? Mam na imię Pat.
-Ok..a co tu robisz?
-Spotkałam się z Maxem.
-Aha fajnie.
Podeszłam do niego i go mocno pocałowałam. W tym momencie laska wyszła z pokoju jak poparzona.
-Nie będzie mi laska faceta odbierać. No chyba, że ty chcesz?
-Nie, coś ty. To tylko znajoma.
-Ta.. co robimy?
-Może pójdziemy na plażę?
-Ok..
Spędziliśmy tam pół dnia. Potem poszliśmy spotkać się z Ros i Dave'm. Nagle zadzwonił telefon.
-Niki?!
-Amanda co się dzieje?
-Tata jest w szpitalu!
-Co?! Co się stało?!
-W pracy zemdlał, nie wiem nic więcej. Boję się, nie wiem co robić.
-Ymm..kurde muszę przylecieć..
-Nie rób tego, mam już pewien pomysł. Zostało ci 5 dni nad morzem. Bądź tam a my damy sobie radę. Pa
-Amanda!
Rozłączyła się.
-Niki co się stało ?
-Tata jest w szpitalu, zemdlał w pracy. Muszę tam jechać.
-Z kim rozmawiałaś?
-Z Amandą. Powiedziała, że mam nie przyjeżdżać.
-Ona sobie tam poradzi.
-Nie ja muszę tam jechać, przecież ona tam jest sama!
-Skoro musisz..Dave zawieziesz ją?
-Jasne, tylko idź się spakować.
-Ok, dzięki.
Wyjechaliśmy za jakieś pół godziny. Na miejscu byliśmy po ok 5 godzinach.
-Dzięki Dave i sory, że popsułam wakacje.
-Nie no coś ty..daj potem znać bo Ros umrze z nerwów.
-Jasne, pa
-Pa
Weszłam do domu.
-Amanda?!
-Niki? Co ty tu robisz?
-Przyjechałam...chodź jedziemy do szpitala.
Zamówiłam taksówkę i za 15 minut byłyśmy w szpitalu.
-Dzień dobry.
-O Niki, chciałbym z tobą porozmawiać na temat twojego ojca.
-Dobrze.
-Więc, miał wylew.
-Czy wyjdzie z tego?
-Tak, mamy taką nadzieję.
-A kiedy będzie mógł być wypisany?
-Tego dokładnie nie wiemy.
-Mogę go zobaczyć.
-Oczywiście.
Gdy weszłam do pokoju ojca nie mogłam uwierzyć w to co widziałam...

krótki wiem, ale taki na szybko. Dzięki za czytanie. Pzdr :*

3 komentarze: