Do szkoły miałam na 10. Wstałam o 7, zjadłam śniadanie i wyszłam niestety bez Alex bo miała być na drugą lekcję. Na korytarzu minęłam się tylko z Ros. Pierwsza lekcja to chemia, jak zwykle pierwsze lekcje są organizacyjne. Na przerwie przyszła Alex.
-No hej jestem już.
-Siem.
-Co tam na lekcji?
-A wiesz nudy, jak zwykle organizacyjna.
-Aha..a co teraz mamy?
-Polski
-Chodź ze mną do sklepiku ok?
-Ok.
Spieszyłyśmy się bo zaraz mieli zamknąć. Alex kupiła pączka i biegłyśmy na lekcję. Nie mogło się oczywiście obyć bez jakiejś wpadki i wpadłam na Jake'a.
-Oj sory.
-Nie spoko, chodźmy już bo się spóźnimy.
-Jasne
Siedzieliśmy w trójkę bo ławki były połączone.
-Psss Niki.
-No?
-Co to za koleś?
-Jake? Kumpel
-Aaa
-Cisza tam bo wpisze punkty!
-Przepraszamy-odparłyśmy chórem
Na przewie siedziałyśmy już pod klasą żeby się nie spóźnić. Reszta lekcji czyli 4 minęła szybko, nie mogło być inaczej w tym towarzystwie, zapomniałam o swoich problemach.
Po południu dostałam sms:
"Hej tu Jake, spotkamy się w parku?"
Bardzo chciałam, ale już zadali nam zadanie z matmy. Po chwili odpisałam.
"Jasne, będę za godzinę"
Wyszłam z domu.
-Hej
-No hej, masz może to zadanie z matmy?
-Nie zrobiłam jeszcze.
-Tak jak ja.
Zaśmialiśmy się.
-Masz ochotę coś zjeść?
-Jasne, czemu nie.
Zjedliśmy dobie frytki. Ani się obejrzałam a była już 18.
-Chyba będę musieć już lecieć.
-Ym..szkoda bo fajnie się z tobą gada.
-Z tobą też.
-Mogę o coś spytać?
-Jasne.
-Te blizny..
-Tak, cięłam się.
-Sory, zapomnij o pytaniu wygłupiłam się.
-Nie spoko, to już nic takiego zakończyłam ten związek.
-Przykro mi
-Em..dobra ja lecę to do jutra, Pa.
-Pa..
W domu myślałam o tej rozmowie, z nim gadało mi się jak z nikim. Był serio fajnym przyjacielem. Max nawet nie odpisał na sms. Widać było, że mu nie zależy..Zmęczona dniem zasnęłam...
Krótki coś..no trudno mam już pomysł na nowy i będzie już raczej jutro :). Pzdr:*

Sweet.;D
OdpowiedzUsuńSwietny:)
OdpowiedzUsuńZapraszam tez do mnie, właśnie dodałam nowy :)
ciekawy :D
OdpowiedzUsuń