-Co?!
W tym samym momencie zrobiło mi się słabo.
-Niki!-usłyszałam wołanie Jake'a
Ani się obejrzałam a już znalazłam się na podłodze. Podobno dali mi jakieś leki na uspokojenie, tylko tyle usłyszałam zanim zemdlałam. Po ocknięciu byli przy mnie tata, Jake i pielęgniarka sprawdzająca kroplówkę.
-Córciu, lekarze powiedzieli że musisz zostać tu parę dni.
Kolejny raz to samo..nie pamiętam ile razy już tu byłam.
-Jasne...
-Nie martw się teraz musisz odpoczywać.
-Jak mam się nie martwić tato? Mogą mi amputować rękę!
-Uspokój się, będziemy się starać żeby do tego nie doszło.
-Dobra..mogę teraz zostać sama?
-Dobrze, przyjdę za godzinę.
-A ja mogę zostać?-spytał Jake.
-No możesz...
-Może ci coś przynieść?
-Nie dzięki, mam tylko prośbę możesz powiedzieć dziewczynom że tu jestem? Nie mam siły do nich dzwonić.
-Jasne, powiem im jutro w szkole,a do Alex zadzwonię.
-Dzięki.
-To pójdę na korytarz.
Byłam tak słaba, że nawet nie mogłam chwycić kubka z wodą. Nagle stałam się zdana na pomoc innych.
-Ok, zrobione.
-Dzięki, mógłbyś podać mi jeszcze kubek z wodą?
-Jasne, masz.
-Dzięki, możesz iść do domu, nie musisz tu siedzieć.
-Jeszcze chwilę zostanę, potem będę musiał iść pouczyć się na jutro.
-Ok, to pa
-No pa, będę jutro.
-Ok..
Kolacji szpitalnej jak zwykle nie zjadłam,zmęczona zasnęłam.
Rano obudziło mnie ćwierkanie ptaków zza okna i oczywiście pielęgniarka. Tata po zawale czuł się już dobrze i mógł wrócić do pracy więc został moim lekarzem prowadzącym. Zmienili mi kroplówkę i dali nową porcję maści. Pielęgniarka powiedziała, że rana musi pooddychać więc za godzinę zdejmnie mi bandaż. Denerwowałam się trochę wynikami badania krwi, miały być o 1. Przez cały ranek się nudziłam. Nie wierzę że to mówię ale chciałabym być teraz w szkole. Wolę już słuchać baby z chemii niż tu leżeć i czekać na wiadomość która może zrujnować mi życie. Dochodziła 1, najpierw tata miał się zapoznać z wynikami a potem ja. Gdy tata przyszedł miał straszną minę. Wystraszyłam się, że jednak czeka mnie ta amputacja.
-Tato? Co się stało? Będę musiała mieć tą amputację?
-Nie, amputacji nie, ale..
-Co się stało tato?
Nie miałam pojęcia co mogło wyjść w tych wynikach, denerwowałam się jeszcze mocniej.
-Niki ty...
Kolejny z serii krótki xD Jak napiszę to dam a jak nie to może jutro, teraz będą rzadziej bo szkoła się zaczyna. Pzdr:*

Łooo..dzieje się dzieje.^^
OdpowiedzUsuńSweet.;D
Jest coraz lepiej :) Czekam .! ;p
OdpowiedzUsuńKiedy dodasz nastepny ; D ?
OdpowiedzUsuń