Powered By Blogger

czwartek, 9 grudnia 2010

Rozdział 27

Rano wstaliśmy koło 9. Zjedliśmy śniadanie i poszliśmy po zakupy.
-Hej tato, masz tą listę?
-Tak, jest na stole, ja lecę do pracy. Pa
-Ok, pa.
-Hej słonko, idziemy?
-Jasne. Ciekawa jestem kto ma do nas przyjść.
-No ja też..to co idziemy?
-Ok.
Na szczęście w supermarkecie wszystko dostaliśmy.
-No to mamy wszystko jest dopiero 11, to co teraz robimy?
-No nwm..może kupimy sobie coś do jedzenia i zjemy na plaży?
-Ok, to na co masz ochotę?
-Hmm..a ty ?
-Ja na frytki  z kurczakiem.
-Ok, to poczekaj tu zamówię.
Dał mi całusa i poszedł. W międzyczasie zobaczyłam Toma.
-Hej Nicole, miło cię widzieć.
-No hej, ciebie też.
-Co tam słychać?
-Dobrze wszystko a u ciebie?
-No też, a wracasz może do domu?
Wrócił Oskar.
-Nie, idę na plaże. To jest Oskar a to Tom, brat koleżanki Amandy.
-Hej
-Siem.
-No to my już chyba pójdziemy. Trzymaj się, pa
-Narka.
-Lubisz go ?
-Nawet..jest bardzo miły gdy przychodzę po Amandę.
-Aha..
-Czy ty aby nie jesteś zazdrosny?
-Ja? No coś ty..
-No dobra, dobra kupiłeś tego kurczaka?
-Jasne..
-No nie gniewaj się już, przecież tylko z nim rozmawiałam.
-No nie wiem czy tak prędko o tym zapomnę.
-To jak mam ci to wynagrodzić?
-Może całusem?
-No ok..
-Coś słabo ci to wychodzi.
-Nie narzekaj.
-Należy mi się.
-Takiś tego pewien?
Zaczęliśmy się chlapać wodą i gonić po plaży. Po jakiejś godzinie byliśmy już cali mokrzy.
-No to może zjemy w końcu tego kurczaka.
-No trzeba by było.
-O cholera..już 2 a my nie zrobiliśmy tego obiadu, zbieraj się musimy lecieć do domu.
Po powrocie do domu na szczęście taty jeszcze nie było.
-No to co my mamy zrobić na ten obiad?
-Czekaj  gdzieś tu powinna być kartka..o mam ryba z ziemniakami i surówką. Ok to ja się wezmę za rybę a ty obierz ziemniaki.
-Ok szefowo.
Rybę upiekłam na patelni a w międzyczasie starałam się szybko pokroić kapustę.
-Hej Nicole wróciłem.
-Ok tato..ryba zaraz będzie, surówka gotowa a ziemniaki już dochodzą.
-Dziękuję wam, na pewno musieliście się napracować.
-W sumie to trochę tak?
-A tak w ogóle to czemu jesteście cali mokrzy?
-Długa historia..
-Dobrze to potem mi opowiecie, idźcie się szybko przebrać bo za pół godziny będą. Ja tu popilnuję.
-Ok.
-Nie no nie mam co na siebie włożyć.
-A ta sukienka? (SUKIENKA)
-No sumie..dostałam ją od mamy na 16 urodziny.
-Jest bardzo ładna, twoja mama miała niezły gust.
-Tak wiem, zawsze wiedziała w czym mi najlepiej.
-To ja pójdę do łazienki,  ty ją włóż.
-Ok.
Muszę przyznać, że w tej sukience nie było mi tak źle. Włożyłam do niej baleriny(BUTY) i czekałam na Oskara.
-No je jestem goto...łooł ale super wyglądasz.
-Dzięki ty też nie najgorzej.
-Ta..dzięki, chodźmy już na dół.
W tej samej chwili zadzwonił dzwonek. Na szczęście obiad był już na stole. Gdy tata otwarł drzwi zamurowało mnie na maksa...

No to na tyle mam nadzieję, że się podoba. Sory, że nie dodałam wcześniej, ale wiecie nauka ;/ jutro postaram się dodać kolejny i w weekend też. Dzięki wam za wszystkie komenty, dużo dla mnie znaczą i dają porządnego kopniaka, żeby następne rozdziały były jeszcze lepsze. Kocham was. Pzdr :*

1 komentarz: