Powered By Blogger

niedziela, 19 grudnia 2010

Rozdział 32

Rano wstałam po 11. Zeszłam na dół coś zjeść. Ubrałam się (szorty, kostium kąpielowy) i poszłam na plażę. Opalałam się trochę, i zadzwonił telefon.
-Hej kotek jak leci?
-Siemka..jakoś leci  a u ciebie ?
-Smutno bez ciebie...
-Kiedy wracasz?
-No właśnie..tego nie wiem, ojciec trafił do szpitala.
-Co się stało?
-Miał zawał. Matka się o niego bardzo boi.
-Pozdrów ją ode mnie.
-Dobrze...a ty na plaży jesteś?
-Taa..
-No to będę kończył. uważaj na siebie. Paaa
-No pa
Wróciłam do domu i zrobiłam obiad.
-Hej tato, już wróciłeś?
-Tak, o robisz obiad? To pójdę zawołam Amandę.
-Spoko..
Po obiedzie poszłam do siebie i zaczęłam przymierzać ciuchy na jutro. Nudziło mi się. Popatrzyłam  na swoje ręce, na te blizny..łzy poleciały mi z oczu, ale szybko je otarłam bo ktoś zapukał do drzwi.
-Hej Ros..yy co ty tu robisz?
-No bardzo mile witasz przyjaciółkę.
-Sory..fajnie, że wpadłaś.
-Ej czy ty płakałaś?
-Nie..
-Przecież widzę, czemu?
-Popatrzyłam na ręce.
-Ehm..jutro twoje urodziny ciesz się.
-Staram się.
-Chodź połazimy po mieście.
-Dobra...
Po 10 minutach.
-Masz ochotę na lody?
-Nie dzięki..
-A na coś masz?
-Nie jestem głodna...napiłabym się tylko wody.
-To chodź do supermarketu.
Chodziłyśmy tak i chodziłyśmy aż zaszłyśmy do skateparku.
-Może będziemy już wracać?
-Dobrze..ale czekaj chwilę muszę pogadać z Davem.
-Dobra
-Niki! Jak ja cie dawno nie widziałem!
-Hej Adam...
-Ja tam u ciebie? Jutro urodzinki.
-Ta..leci a u ciebie?
-Nawet dobrze. Słuchaj, pewnie nie powinienem ci tego mówić, ale..
-Ale..?
-Max ciągle o ciebie pyta.
-Aha...
-Wiem, że nie chcesz o tym gadać...ale on cierpi, chodzi jak struty całymi dniami, nawet już nie jeździ, a jak widzę ty to najszczęśliwszych ludzi nie należysz.
-Oskar wyjechał dlatego..
-Wróci, a teraz się nie smutaj.
-Ta...
-No jestem Niki..hej Adam.
-Hej Ros.
-To my lecimy pa
-Narka
-Co tam u niego?
-Nic nowego...wracamy?
-Spoko..
Wróciłam do domu, a tam na schodach leżało wielkie pudło, bukiet kwiatów i liścik...

Pzdr:*

3 komentarze: