Wstaliśmy jak zwykle koło 10. Zjedliśmy na śniadanie.
-Ej Oskar mógłbyś chwilkę zostać, chciałbym z tobą pomówić.
-Dobrze, proszę pana.
-To ja idę na górę, przyjdź potem.
-No to jesteśmy sami i możemy porozmawiać.
-No dobrze ale o czym?
-Wiesz, że za 3 dni są urodziny Niki?
-Tak wiem.
-Masz pomysł na jakiś prezent?
-Myślałem o czymś z biżuterii.
-Hm..no dobra a nie wiesz co ja mógłbym ja jej kupić?
-Myślę, że jakieś ubrania, ale to najlepiej jakby sama zobaczyła, więc może pieniądze?
-Dobry pomysł. A co z przyjęciem.
-Wpadłem na taki pomysł żeby w przeddzień urządzić z rodziną a w sam dzień urodzin jakaś impreza w klubie czy coś.
-Świetnie, znasz tu jakieś kluby?
-Mój kumpel w jednym pracuje..mogę popytać a przy okazji wstąpię do jubilera coś kupić.
-Dobrze..to mi potem powiesz co załatwiłeś.
-Ok, to idę na górę.
-Hej co chciał mój tata?
-A nic takiego...co robimy dzisiaj?
-Ja muszę iść do tego psychologa.
-Pójdę z tobą, na którą masz?
-Na 12.
-To jeszcze mamy godzinę..to co idziemy na plaże?
-Spoko.
Pływaliśmy sobie, potem poszłam się osuszyć.
-No to chyba pora się zbierać.
Doszliśmy na miejsce
-To ja poczekam tu w poczekalni.
-Dobra.
-Dzień dobry..ja miałam tu przyjść wczoraj, ale coś mi wypadło.
-Dobrze..proszę mi podać swoje imię i nazwisko.
-Nicole Simons.
-A to ty się cięłaś tak?
-Tak..to ja.
-No i jak się czujesz?
-Już lepiej.
-Psychicznie też?
-Tak..jest na prawdę dobrze. Wszystko się zaczęło układać, mam chłopaka, w domu też wszystko gra.
-A jak radzisz sobie z brakiem matki?
-Ciągle o niej myślę, tęsknie ale daję radę..już się pozbierałam.
-Dobrze, że ci się już życie poukładało, myślę, że nie musisz tu więcej przychodzić.
-Dziękuję, do widzenia.
-Do widzenia
-No i jak?
-Nie muszę tu więcej przychodzić.
-No to fajnie. A o co cię pytała?
-O to czy już dobrze w domu, w psychice i takie tam..to co teraz będziemy robić?
-No nie wiem jak ty, ale ja jestem głodny jak wilk.
-No dobrze, to co zjemy?
-Może pizze?
-Spoko, ja z pieczarkami.
-Ja też.
-To chodźmy.
Potem wróciliśmy do domu. Oglądaliśmy tv i się nudziliśmy.
-Słuchaj ja się umówiłem z kumplem, wrócę za jakieś 2 godziny.
-Dobrze. Pa
U KUMPLA:
-Siema stary, no jestem.
-No elo co to za sprawa?
-Bo moja laka ma urodziny i chciałbym jej tu je wyprawić.
-No spoko ale kiedy?
-Za 3 dni to będzie sobota.
-No spoko, akurat nikt sobie nie życzył w tym dniu to możecie wpadać.
-To o której?
-No standard to 6.
-Spoko, rozliczymy się potem nie?
-Jak dla laski to połowa cany.
-Dzięki, to nara. A i jeszcze jakiś tort czy coś.
-Spoko, ile będzie mieć lat?
-17.
-No to w końcu ją poznam.
-Ta..no to nara.
-Hej kochanie wróciłem
-No siema, jak tam?
-No spoko.
-Tęskniłam.
-Ja też. To co teraz?
-Może coś zjesz? Bo my już pojedliśmy.
-Nie jakoś nie jestem głodny..
-A no spoko.. ja idę się położyć paa.
-No pa do jutra.
Za jakąś godzinę zadzwonił dzwonek do drzwi. Oskar otworzył.
-Siema, możemy pogadać?
-Co ty tu robisz Max? Jakby cię Niki zobaczyła...
-Spoko ja na minutę, nie zobaczy.
-No po co przyszedłeś?
-Chciałem spytać co u niej.
-W porządku, była dzisiaj u psychologa.
-Dzięki, że mi powiedziałeś.
-Spoko, ale chyba będzie lepiej jak tu więcej nie będziesz przychodził.
-Jasne rozumiem. To pa
-Nara..
No to tyle. Pzdr :*

Świetny.;D
OdpowiedzUsuńodjazdowy
OdpowiedzUsuń