Powered By Blogger

środa, 29 grudnia 2010

Rozdział 38

Rano wstałam wcześnie, bo nie mogłam spać. Weszłam do kuchni. Co ja mówię jakiej kuchni, do jakiejś rudery.
-Córeczko, wstałaś już..
-Tak..
-Ja mam urlop na tydzień. Mam nadzieję, że uda nam się to naproawić.
-No ja też..ubiorę się i pójdę na chwilę do Ros. Potem przyjdę to pojedziemy po materiały ok?
-Dobrze, trzymaj się.
Ubrałam zestaw i poszłam do Ros.
-Hej, no jesteś w końcu. Jak tam się trzymiesz?
-No jakoś...słuchaj mam do ciebie proźbę.
-Mogłabyś odwiedzić dzisiaj Max'a i powiedzieć mu, że w najbliższym czasie nie będę mogła go odwiedzić?
-Jasne, pójdę tam jeszcze dziś.
-Dzięki..to ja się będę zbierać. Wiesz musimy z ojcem jechać po materiały na odbudowę.
-To super. To ja pójdę teraz do Max'a a potem od razu do ciebie i pomogę ci przy tym wszystkim.
-Serio nie musisz..
-Ale chcę, jak  przyjedziecie to daj mi znać.
-No ok, to pa
-No pa
Z ojcem pojechaliśmy do sklepu. Kupiliśmy kafelki i farbę i rzeczy potrzebne do odbudowy ściany
-To na razie wystarczy. Po meble przyjedziemy jak już uporamy się z  odmalowaniem
-Dobrze, Ros chciała nam pomóc to zadzwonię do niej.
-No hej Ros, przyjechaliśmy już.
-Dobra, zaraz będę.
Zadzwonił dzwonek.
-No hej jestem już.
-No hej i jak tam w szpitalu?
-No wszystko ok..wybudził się już z operacji.
-To jednak ją miał?
-Tak wczoraj w nocy. Wszystko poszło dobrze.
-No to fajnie, postaram się jutro go odwiedzić. A teraz muszę się za to brać.
-Dzień dobry pani Simons!
-No hej Ros, dziękujemy za pomoc. A i Niki, zamówiłem ekipę, która pomoże odbudować tą ścianę, bo sam to jednak nie dam rady. Będą za godzinę
-Nie ma za co.
-Ok tato, chyba przyjechali.
W ekipie było 3 facetów i 2 dziewczyny.
-Dzień dobry, to zabieramy się za robotę.
-Dobrze to ja pomogę, Niki idźcie na razie do pokoju zawołam jak coś.
-Dobrze.
Odbudowa ściany zajęła z jakieś 3 godziny, później wszyscy zabraliśmy się za malowanie i kładzenie kafelek.
-Hej ty jesteś Niki? Ja Alex, czyli Alexandra.
-No hej miło mi, dzięki że tu pomagacie.
-Nie ma za co, to nasza praca.
-No tak.
Polubiłyśmy się z Alex, była bardzo miła i miałyśmy wspólne tematy mimo pracy którą wykonywałyśmy. Wymieniłyśmy się numerami telefonu i ekipa po skończeniu pracy wyjechała.
-Jutro Niki pojedziemy wybrać meble i sprzęty.
-Dobrze, teraz to pójdę się chyba położyć.
-No ok, to ja już będę leciała pa Niki, Do widzenia panu.
-Paa.
Rano wstałam koło 9, ubrałam się w zestaw i pojechaliśmy po meble, kuchnia
Postanowiliśmy, że poustawiamy je jutro i kupimy jeszcze farbę i przemalujemy salon.
Wybraliśmy taki kolor. Gdy wracaliśmy ze sklepu wstąpiliśmy na obiad, bo u nas jeszcze nie można było nic ugotować. Później wróciliśmy do domu i zabraliśmy się za malowanie, nagle ktoś zadzwonił do drzwi. Otworzyłam je a tam stał Max. Nie mogłam uwierzyć. Pędzel wypadł mi z ręki.
-Co ty tu robisz?
-Słyszałem, że masz malowanie i postanowiłem pomóc.
-Przecież ty jesteś po operacji.
-No tak, ale czuję się dobrze. To jak mogę pomóc?
-No dobrze.
-To ja Niki idę po Amandę a wy tu sobie malujcie.
-Yy..ok.
Malowaliśmy tak  z pół godziny i potem zaczęliśmy się chlapać farbą. Max zrobił czapki z papieru i włożył mi na głowę po czym przyciągnął do siebie i mocno pocałował.
-Myślisz, że my..
-Myślę, że tak.
Zaczęliśmy się całować gdy nagle wszedł tata z Amandą.
-No! Wiedziałam Niki w końcu ile można czekać..
-Idź lepiej do siebie..
My zabraliśmy się nadal za malowanie. Później ustawiliśmy meble i wszystko było już ok. Poszliśmy z Max'em na górę.
-Dzięki za pomoc.
-Nie ma za co. Ja będę już leciał.
-Cieszę się, że wróciłeś do zdrowia. I obwiniam sobie za to, że w ogóle się znalazłeś w szpitalu.
-Nie, to nie dlatego...dobra muszę już iść.
Dostałam buziaka i wyszedł a ja poszłam spać....

No to tak :D na "wycieczce" było fajnie a rozdział dla..WSZYSTKICH :D mam nadzieję, że się podobał xD i Dobranoc :*

2 komentarze: