Weszłam do domu, tata był w pracy a ja za godzinę miałam odebrać Amandę od koleżanki. Trochę mi się nudziło więc poszłam pograć na komputerze. Po chwili dostałam sms:
"Hej kotku sorki, ale nie uda mi się przyjechać za te 3 dni, z dzieckiem nie najlepiej, nie jestem w stanie ci powiedzieć kiedy dokładnie wrócę, więc zrobię to chyba dopiero jak będę na miejscu, Twój Max."
Byłam na niego zła, cały czas mówił, że już za niedługo przyjedzie, a cały czas mówi, że jednak nie. Nie wiedziałam już co mam o tym myśleć. Tata wrócił z pracy, ja poszłam po Amandę. Czekał na mnie na dworze jej brat.
-Siema, przyszłam po łobuza.
-Hej, pewno chodzi o Amandę.
-Ta.
-Wejdź na chwilę, powiedziała, że muszą jeszcze coś zrobić. Może się czegoś napijesz?
-Nie dzięki ja na chwilkę.
-Jestem Tom, a ty?
-Nicole, miło mi.
-To ja może po nią pójdę żebyś ni musiała czekać.
-Dzięki.
-No i jest.
-Jesteś w końcu, dzięki Tom. Spadamy chodź.
-Pa.
-No i jak było?
-Wiesz super.
-Jak zwykle u ciebie.
Doszłyśmy do domu, ja poszłam wziąć kąpiel. Chciałam zadzwonić do Max'a ale nie byłam pewna, wszystko było tak dobrze, a teraz...popłakałam się. Już miałam wybierać numer a zadzwonił Oskar.
-Hej, co tam u ciebie?
-Yy..hej no spoko a u ciebie?
-Dobrze, ej czy ty płakałaś?
-Nie..
-Będę u ciebie za 10 minut.
-Ale...
Rozłączył sie, a ja byłam cała popłakana, miał tu zaraz być.
Usłyszałam nagle dzwonek do drzwi, zerwałam się z łóżka.
-Hej, co jest?
-Nic.
-Przecież widzę, no mów.
-Nie przyjedzie.
-Max?
-Tak...
-Przykro mi, a mówił kiedy będzie.
-Nie, nie wiem czy kiedykolwiek wróci.
-Wróci, dla ciebie na pewno.
-Coraz bardziej w to wątpię..
-Nie płacz już, może pójdziemy na spacer?
-Dobra...
W czasie spaceru dostałam sms:
"On już nie wróci, myślałaś, że możesz go mieć od tak? Jedyne co możesz to o nim zapomnieć teraz będzie ze mną buahahahaha."
Stanęłam jak wryta.
-Ej co się stało.
-Masz przeczytaj.
-Łoo kto mógł ci takie coś przysłać?
-Nie mam pojęcia, sory ale muszę chyba wracać do domu.
-Żebyś płakała? Nie ma mowy, chodź.
-Gdzie my idziemy?
-Tam gdzie będzie ci najlepiej.
Drogę kojarzyłam, tędy szło się do Ros, ale skąd on wiedział gdzie ona mieszka.
-Dobra jesteśmy.
-Po co mnie zaprowadziłeś do Ros?
-Bo to twoja przyjaciółka.
-Nie chce z nikim gadać!
-Nicole? Co wy tu robicie?
-Dobra to pogadajcie sobie, ja będę leciał, ale nich nie wraca sama do domu ok ?
-Jasne spoko, wchodź.
Gadałyśmy długo..
-Nie wiem co mam ci powiedzieć....
-Nic nie mów.
-Ja nie wierzę, że on cię tak po po prostu zostawi, wierzysz w ten głupi sms?
-Jeśli to prawda...może dlatego on tak przedłuża ten wyjazd...dobra będę lecieć.
-Odprowadzę cię.
-Nie, dzieki.
-Obiecałam mu, że sama nie wrócisz do domu.
Otworzyłam drzwi a on siedział na schodach.
-Co ty tu robisz?
-Czekałem, byłem pewny, że nie będziesz chciała żeby cię Ros odprowadzała więc zostałem.
-No to wracajcie razem, i nie martw się Nicole.
-Cześć.
Całą drogę się nie odzywałam. Dopiero jak doszliśmy do domu.
-Dzięki, teraz już pójdę.
-Na pewno wszystko ok ?
-Tak..nara.
-Pa.
W domu tata był na mnie bardzo zły.
-Gdzie ty byłaś tyle czasu?
-U Ros.
-Martwiłem się o ciebie.
-Nie potrzebnie, idę spać, Pa
Nie położyłam się, płakałam całą noc. Nie wiedziałam o czym myśleć, tak bardzo mi go brakowało....
Długo pisałam, bo jechałam na dwa fronty, że tak powiem ;P

zajebiaszczy
OdpowiedzUsuńFajny.xd
OdpowiedzUsuń