Wstałam o 5, poszłam się umyć i ubrać (SPODENKI, BLUZKA, TRAMPKI). Zeszłam na dół i zjadłam pół kromki chleba. W końcu przyjechał Oskar. Pożegnałam się z tatą i Amandą i poszłam na dwór.
-Hej, no proszę jesteś punktualnie.
-Oj daj spokój, po prostu wstałam wcześniej.
-Dobra, wsiadaj.
Droga bardzo mi się dłużyła, Pewnie szybciej byłoby samolotem, no ale cóż w końcu dotarliśmy na miejsce.
Poszliśmy do hotelu się rozpakować.
-No to ja już skończyłem a ty?
-Ta, prawie..
-No to pośpiesz się, musimy wychodzić.
-Gdzie?
-Zjemy coś a później idziemy szukać Max'a.
-No spoko..pójdę tylko do łazienki.
-Tylko się pośpiesz.
Wyszliśmy na miasto(NY), było takie duże i z milionami reklam. Spodobał mi się tu, ale mimo pięknego widoku nie opuściłabym L.A.
-To tu, wejdź.
-Będziemy jeść fast-fooda?
-No pewnie, co chcesz frytki czy hamburgera?
-Cheesburgera.
-Ale wymagająca...
Zjedliśmy i poszliśmy dalej. Było tu pełno sklepów z ciuchami. Obiecałam sobie, że jutro tu przyjdę.
-Ty wiesz gdzie go szukać?
-Wiem.
-Pracuje gdzieś czy co ?
-Pracuje, w tym fast-foodzie co tym byliśmy.
-To dlaczego wyszliśmy?
-Bo zaczyna dopiero za dwie godziny, a ja przewidziałem, że będziesz chciała odwiedzić wszystkie sklepy z ciuchami w mieście.
-Dwie godziny to za mało mój drogi.
-To wrócimy jutro.
-Super, to ja włażę tu, a ty co będziesz robił?
-Pójdę z tobą, męskie rzeczy też tu są.
Chodziliśmy tak od sklepu do sklepu, kupiliśmy sobie po bluzce ja: (BLUZKA), a Oskar: BLUZKA).
-Jutro idziemy na resztę sklepów.
-Spoko, a teraz chodź bo już pewnie zaczął.
-Ok.
Trochę się denerwowałam. Kiedy tam weszłam, chciałam uciec.
-No idź do niego.
Podeszłam do niego, byliśmy tak samo zszokowani.
-Cco o ty tu robisz?
-Przyjechałam żeby z tobą pogadać.
-Jak mnie znalazłaś?
-Czy to ważne? Ważne, że tu jestem i możemy pogadać.
-Teraz zbytnio nie mogę, pracuję.
-A o której kończysz?
-O 6.
-To przyjdę tu o 6.30 ok?
-Dobra, będę czekał.
-Na razie.
Wyszliśmy z Oskarem z restauracji.
-No i jak ?
-Umówiłam się z nim tu o 6.30.
-To dobrze, wyjaśnicie sobie wszystko.
-Mam nadzieję, ale wiesz jeśli on już nie chce to ja wracam do domu. Nie będę tu siedzieć bez powodu, jeszcze z myślą, że on tu jest.
-Jasne, kiedy będziesz chciała to wrócimy.
-Dzięki ci za wszystko, za wyjazd, za to, ze jesteś moim przyjacielem.
-Nmzc.
Wróciliśmy do hotelu, do 6.30 została godzina, poszłam do łazienki lekko się umalować. Ubrałam też nową bluzkę, rurki i trampki. Dochodziła 6.
-Ej to ja lecę.
-Powodzenia.
-Dzięki przyda się. Myślę, że za godzinę będę, jak coś to jestem pod telefonem, nara.
-Pa
Szłam szybko, chciałam go już zobaczyć. Siedział na schodach z restauracji.
-Hej,
-Hej, nie spóźniłaś się jak zwykle, siadaj.
-Dzięki. Słuchaj mam do ciebie tylko jedno pytanie.
-No mów.
-Chcesz jeszcze być ze mną?
-Długo nad tym wszystkim myślałem, przyjechałaś to do mnie specjalnie, ale ja nie wiem czy to wypali, zrozum mnie. Nie chcę żebyś cierpiała. Ta cała sytuacja to z mojej winy. Wiem nie powinienem wyjeżdżać, ale tak chyba będzie łatwiej, nie sądzisz?
-Ja cię kocham, inaczej by mnie tu nie było.
-Nie chce cię martwić ale..
-Ale..?
-Coś chyba we mnie się popsuło, nie czuję już tego co było wcześniej.
-Nie kochasz mnie?
-Yyy...
-No powiedz bo tracę czas podobno!
-Mam kogoś.
-Tą laskę co się szantażowała?
-Nie.
-Czyli niepotrzebnie przyjeżdżałam.
-Proszę cię zrozum mnie, zasługujesz na kogoś innego.
-Ale ja nie chce nikogo innego! Kocham cię!
-Nicole, nie utrudniaj proszę cię.
-Żegnaj na zawsze.
Pobiegłam z płaczem do hotelu. Myślałam, że nam się tym razem uda, że mnie kocha..to wszystko przez co przeszliśmy nie miało dla niego najmniejszego sensu, bardzo się zmienił...w tej chwili obiecałam sobie, że już nie będę za nim płakać..dla niego się nie opłaca..
Weszłam do pokoju, Oskara nie było. Nie mogłam powstrzymać łez, padłam na łózko i płakałam w poduszkę. Przyszedł Oskar.
-Hej co się stało Nicole?
-Nie jesteśmy już razem.
-Jak to ?
-Ma kogoś..powiedział, że nie chce mnie ranić i, że lepiej będzie jak nie będziemy razem.
-Nie wiem co mam powiedzieć.
Przytuliłam się do niego i płakałam.
-Słuchaj, czy moglibyśmy jutro wyjechać?
-Jasne, zaraz to załatwię.
-Dzięki.
-Nie płacz już, pójdę zadzwonić.
Poszłam do łazienki umyć się i położyłam się spać...
Sory, ze tak późno, ale jakoś czasu brak ;D

Najlepszy.;D
OdpowiedzUsuńAch..śliczny.;p
faajne !
OdpowiedzUsuńzapraszam do mnie : http://jassiewhite.blogspot.com/