Powered By Blogger

niedziela, 14 listopada 2010

Rozdział15

Oskar wyszedł z łazienki.
-Ej powiedz mi coś o sobie.
-No to, ma imię to wiesz jak mam, 16 lat, lubię bmx, muzykę. No ale powiedz mi też coś o sobie.
-Nicole, 16 lat ogólnie to lubię to co ty, Max też lubi jeździć. Mają tu nawet z kolegami taki skatepark, możemy tam jutro wpaść jakbyś chciał.
-Spoko.
-A ty jesteś głodny ?
-W sumie to bym coś zjadł.
-Ok, to siedź tu przyniosę ci coś.
-Dzięki.
Zeszłam na dół.
-Hej tato mamy coś do jedzenia?
-Jasne, odgrzej sobie obiad Amandy.
-Ok.
Wróciłam na górę.
-Masz, obiad mojej siostry, masz szczęście, że nocuje u kumpeli.
-Dzięki bardzo, siadaj.
Gadaliśmy i śmialiśmy się całą noc.
-Ty nie jesteś śpiący ?
-W takim towarzystwie nie. A jak cię nie było to dzwonił telefon.
-O to Max, muszę oddzwonić.
-Hej Max no jak tam co chciałeś?
-Mad już urodziła.
-Naprawdę? Super a chłopiec czy dziewczynka?
-Dziewczynka.
-Aha, to ty teraz możesz prędzej wrócić?
-Tak, właśnie myślę, że za 3 dni wrócę.
-No to super. Trzymaj się, pa
-Pa.
-Twój chłopak?
-Ta, a kiedy ty wyjeżdżasz?
-Za jakiś tydzień.
-To zdążycie się jeszcze poznać i pojeździć.
-No mam taką nadzieję.
-Teraz nie chcesz się przespać?
-Jest już 6, nie opłaca się.
-No fakt.
-To ja pójdę, się umyć i zdjąć te babskie ciuchy.
-Ok.
W czasie gdy się mył szukałam jakichś ciuchów (SPODNIE, BLUZKA, TRAMPKI, TOREBKA).
-No ja już jestem gotowy i dzięki za te ciuchy.
-Spoko, teraz ja idę.
Wykąpałam się, wyprostowałam włosy, umyłam i ubrałam.
-Pójdę na dół sprawdzić o której tata wychodzi do pracy.
-Ok
Zeszłam na dół.
-Tato o której wychodzisz?
-No za jakieś 10-15 minut.
-Ok.
Wróciłam na górę.
-Tata wychodzi za 10 minut, później my wyjdziemy.
-Ok.
-Dobra wyszedł, chodź.
Zeszliśmy na dół.
-Napijesz się czegoś.
-Jasne.
-Mam taki plan, pójdziemy na plażę, a potem do tego skateparku, co prawda Max'a nie ma ale jego koledzy pewnie tam są.
-Spoko.
Wypiliśmy, wzięłam torebkę i poszliśmy.
-Daleko ta plaża?
-Nie, blisko.
-To dobrze.
-Dlaczego ty byłeś wtedy w szpitalu?
-Rozciąłem sobie rękę.
-Ehm...
-Dobra, kto pierwszy na plaży.
Zaczęliśmy się się ścigać. Oskar dobiegł pierwszy.
-Ha! Pierwszy.
-To dlatego, ze nie mam kondycji.
-Chodź, pościgamy się jeszcze trochę.
Biegaliśmy wokół plaży.
-Dobra stop, mam dość.
-Tchórzysz?
-Osz ty!
W końcu go dogoniłam, przewróciliśmy się na piasek.
-Ej, koniec!
-Dobra.
Leżeliśmy sobie na plaży, słuchaliśmy szumu morza.
-Trzeba by wracać. Chłopaki pewnie już śmigają.
-Tu jest lepiej.
-Lubię tu przychodzić, myślę wtedy o mamie.
-Co się stało?
-Zmarła, była wtedy w ciąży.
-Tak mi przykro, może zamiast do skateparku pójdziemy na grób hm?
-Chciałabym, dzięki.
-Nie ma za co, a teraz wstawaj idziemy.
Dotarliśmy na cmentarz.
-To tu.
-Ładnie tu, ten las jest super.
-Taaa.
-Zapaliliśmy znicz i usiedliśmy na ławce.
-Brakuje ci mamy co?
-I to bardzo, chciałabym się jej zwierzyć kiedy mam jakiś problem. Teraz mówię o wszystkim Max'owi no i przyjaciółce.
-O przyjaciółka, chętnie poznam.
-Spoko, ale zajęta.
-Ehm...żartowałem.
-To co idziemy? Może lasem?
-Ok.
Spacerowaliśmy sobie tak z 2 godziny.
-Hej a ten skatepark to daleko?
-Nie 2 minuty drogi stąd.
-To może tam jednak pójdziemy?
-Pewnie.
Po drodze spotkaliśmy Ros i Dave'a.
-Hej, co wy tu robicie?
-Siema, idziemy właśnie do skateparku.
-A kto to jest? Nicole czy ja o czymś nie wiem?
-To kumpel ze szpitala.
-A rozumiem, sory. Dave właśnie tez idzie pojeździć, może pójdziemy razem?
-Spoko.
Chłopcy sobie jeździli, a ja opowiedziałam Ros jak on się tu znalazł.
-Łoł no ciekawa historia.
-Ta..wiem. Dobrze, że jest chociaż miły.
-No jasne, i nie oszukujmy się ładny.
-Ros, proszę cię.
-Dobra sory, a kiedy wraca Max?
-No właśnie wczoraj dzwonił, że za jakieś 3 dni, bo Mad już urodziła.
-Jasne? Super a chłopiec czy dziewczynka?
-Dziewczynka.
-No to fajnie.
-Hej Nicole ja będę już wracał do domu, zasiedziałem się.
-Ok to ja cię odprowadzę.
-Nie, ja cię odprowadzę.
-No dobra, to nara Ros.
-Pa.
Doszliśmy do domu.
-Hej dzięki, fajny dzień to był. No i dzięki za to, że mnie przechowałaś.
-Spoko.
-Spotkamy się jutro?
-Jasne czemu nie, masz tu mój numer fona.
-Ok dzięki, zadzwonię na pewno.
Dał mi buziaka w policzek i poszedł do domu.....

Mam nadzieję, że się podobało bo pisane z małą przeszkodą...

2 komentarze: