Rano ręka nie bolała mnie już tak bardzo jak wczoraj. Zeszłam na dół, a tam czekało na mnie śniadanie.
-Hej zrobiłeś śniadanie?
-No jasne, siadaj
-Dzięki
Zjadłam i poszłam się ubrać, jak zwykle zmieniłam bandaż. Dziś był pochmurny dzień i już nie tak ciepło jak wczoraj, więc mogłam ubrać dłuższy rękaw. Zeszłam na dół, oglądaliśmy tv i tak przez pół dnia.
-Poszedł bym gdzieś, ale ta pogoda...
-No tak, nudno dzisiaj.
-Co chcesz robić przez resztę dnia?
-Mogę tak siedzieć cały dzień.
-No ja też.
-Ale może zaprosimy Ros z Dave'm?
-Spoko
-To pójdę zadzwonić.
-Hej Ros, wpadlibyście z Dave dziś do mnie na kolację?
-Jasne, a o której?
-No tak o 7.
-Spoko będziemy. Pa
-Narka
-No i jak przyjdą?
-Nom.
-To może się przejdziemy po jakieś zakupy bo za dużo to ty w tej lodówce nie masz.
-Ok, pójdę tylko po sweter..
Poszliśmy do najbliższego supermarketu. Wymyśliłam, że zrobię pieczonego kurczaka z frytkami i sałatką.
-No to mamy już chyba wszystko.
-Pójdę tylko jeszcze wziąć jakiś sok.
-Ok to ja już pójdę do kasy.
W domu zrobiliśmy razem kolację
-No kurczak się piecze ja pójdę się przebrać.
-Ok, ja go przypilnuję.
Grzebałam w szafie dość długo żeby znaleźć coś na długi rękaw i dość luźnego. Przypomniało mi się, że mama miała właśnie taki sweter weszłam do sypialni i zaczęłam szukać. Do tego włożyłam rurki.Zeszłam na dół.
-No i jak tam kurczak?
-Pięknie wyglądasz.
-Pytam o kurczaka.
-No jeszcze dom stoi.
-Nie żartuj sobie.
-Ej co jest?
-Nic..
Zadzwonił dzwonek do drzwi. Byłam pewna, że to Ros z Dave'm, ale był to listonosz.
-Dzień dobry, czy to pani Nicole Simons?
-Tak to ja
-Proszę to list do pani i róża, prosze tu tylko pokwitować.
-Dobrze, dziękuję do widzenia.
Otworzyłam list:
"Droga Niki
Nie chcesz rozmawiać ze mną prosto w oczy więc napisałem ten list. Wiedz, że zawsze będziesz w moim sercu i nikt nie zajmnie w nim twojego miejsca. Chciałem ci powiedzieć, że się o ciebie martwię. Widziałem szłaś ostatnio z bandażem na ręce. Nie pytam od czego bo chyba wiem. Proszę cię żebyś na siebie uważała. Z tego co wnioskuję to jesteś z Oskarem. Cieszę się, że masz kogoś przy sobie. Wiem, że śmierć matki była dla ciebie bardzo bolesna. Dzieliłaś ten ból ze mną, starałem się cię zrozumieć, starałem się pomóc. Widocznie nie tak bardzo ile tego potrzebowałaś. Wiem, że to może okazać się mało ważne ale nie mam nikogo. Mam nadzieję, że ty jesteś szczęśliwa i że nie zrobisz żadnej głupoty. Zawsze będę cię kochał, Max"
List kompletnie mnie zbił z rytmu, a właśnie przyszli goście..
Cały wieczór byłam jakby nie dostępna..
-Hej Niki super ta kolacja, naprawdę było bardzo pyszne.
-Ta..dzięki.
-To my może już pójdziemy.
-To do zobaczenia.
-Na razie.
-Co było w tym liście, że byłaś taka nie dostępna?
-Masz sam przeczytaj.
-Znów zawraca ci głowę..
-Ta..yy.. pójdę się położyć.
-Ok to ja pozmywam, pa
-Dzięki..
Nie poszłam spać, weszłam do łazienki i znów to zrobiłam. Przejechałam sobie po ręce. Tym razem tak mocno. Bólu w ogóle nie czułam. Wszystko to przez niego, nie dawał mi żyć, już chciałam wbić żyletkę do końca ale coś mnie powstrzymało. Głośny huk z dołu. Zeszłam na dół jak poparzona. Okazało się, że Oskar rozbił talerz. A ja znów miałam całą rękę we krwi. Zaczęłam znów płakać.
-Ej co ty znów to zrobiłaś? Niki obiecałaś mi!
-Wiem, zle nie mogę już wytrzymać, gdyby nie ten talerz już by mnie pewnie nie było.
-Niki! Co ty w ogóle opowiadasz?!
-Zrozum mnie! Nie daje rady bez niego żyć, nie mogę.
Usiadłam przy ścianie z zakrwawioną ręką i zaczęłam płakać jak małe dziecko, które nie dostało chcianej zabawki.
-Niki, nie płacz jestem przy tobie, daj rękę pomogę ci.
Obmył mi rękę i znów zawinął w bandaż.
-Nie rób tego więcej Niki.
-Nie obiecam ci tego, teraz wiem że nie mogę. Niby jest dobrze a tak na prawdę to nie jest.
-Nie wiem jak ci mam pomóc.
-Ty w ogóle chcesz przy mnie być? Przy takiej wariatce?
-Nie opowiadaj takich rzeczy! Musisz w siebie wierzyć, a ja ci w tym pomagam jak tylko mogę.
-Posłuchaj kocham cię bardzo, ale to co czuje do niego jest nie do opisania.
-Chcesz z nim być ?
-Nie, nie chcę...
-Niki, przecież dobrze wiem, że chcesz, nie ukryjesz tego ani ni pokażesz przez cięcie. Po prostu mi to powiedz i idź do niego bądź z nim ja nie będę miał ci za złe. Czuję to, że go kochasz i nie mogę cię za to znienawidzić.
-Ja już nie wiem co mam robić, to tak cholernie trudne. Tak naprawdę to ty mnie trzymasz przy życiu.
-A rodzina ojciec, Amanda?
-Są ważni, ale nie tak jak ty, oni nie znają moich problemów, owszem wiedzą, że nie jestem z Max'em, ale nie wiedzą co ja przeżywam.
-Niki musisz się przespać. Straciłaś już dużo krwi nie możesz tak robić bo trafisz do szpitala.
-Dobrze pójdę się położyć.
-Ale przyrzeknij, że nie pójdziesz tego zrobić proszę cię.
-Przyrzekam, że pójdę się położyć.
-Pamiętaj, że jestem przy tobie...
No udało mi się dać jeszcze jeden jutro też pewno będzie, i dzięki wam za wszystkie komentarze. Pzdr :*

Extra..xd
OdpowiedzUsuń