W drzwiach stali rodzice Max'a.
-Dzień dobry.
-Witam was wejdźcie do środka.
Ja stałam jak zahipnotyzowana, po cholerę tata ich zaprosił. Przecież wiedział, że nie jestem już z Max'em.
-Tato możemy chwilkę pogadać?
-Tak.
-Czy ty oszalałeś?! Po co ich tu zaprosiłeś?! Poza tym przecież oni się rozwiedli.
-Tak właśnie..bo ja z jego mamą..znów jesteśmy razem, a jego ojciec bo mam sprawować prawną opiekę nad Max'em, bo zamierzamy się pobrać.
-Co?! Czy ty oszalałeś?! Jak ty sobie to wyobrażasz?! Jak możemy być rodzeństwem jak nie dawno jeszcze ze sobą chodziliśmy?! Czy ty tylko na siebie popatrzyłeś podejmując tą decyzję?
-Jego ojciec nic nie wie..mamy mu powiedzieć przy tym obiedzie..
-I ty myślisz, że on się zgodzi?
-Mamy taką nadzieję.
-Tato nie rób mi tego.
-Skarbie, ale ja ją kocham.
-Jak możesz...wychodzę świętujcie sobie.
-Nicole czekaj!
-Gdzie ona poszła?
-Nie wiem..może idź za nią.
-Dobrze.
Wybiegłam z domu jak poparzona, jeszcze w tej sukience, całe szczęście, że nie włożyłam szpilek.
-Nicole czekaj! Co się stało?
-Tata chce się ożenić z mamą Max'a, i jego ojciec ma się zgodzić, żeby on był jego prawnym opiekunem.
-Co?! Ojciec ci tego nie zrobi.
-Zrobi..dzisiaj mają poinformować jego ojca..jedyna nadzieja w tym, że się nie zgodzi.
-Nie wiem jak on może to zrobić.
-Jedno jest pewne, że teraz nie wrócę do domu.
-No to nie wiem co zrobimy..może chodźmy do Ros?
-Ok.
-Hej Ros moglibyśmy u ciebie dzisiaj nocować?
-Jasne, ale co się stało?
-Opowiem ci później.
-Dobra..wchodźcie.
-No więc..ojciec na ten obiad zaprosił rodziców Max'a, chce się ożenić z jego matką i Max ma być moim bratem.
-Że co? O mamo...co mu strzeliło do głowy..-
-To jest nie możliwe..jego ojciec nie może się na to zgodzić.
-Moim zdaniem nie zgodzi..
-No jeśli nawet nie zgodzi to i tak będzie jakby bratem jeśli się ożenią.
-Jakaś paranoja..już się od niego odczepiłaś, zaczęłaś nowe życie a tu takie coś, ale nie możesz znowu się ciąć wiesz o tym?
-O kurde, zapomniałam z tego wszystkiego o spotkaniu z psychologiem..lekarz mnie zabije.
-Zadzwonisz do niego i spotkasz się z nim kiedy indziej.
-Może tak..
-Chcecie może coś zjeść?
-No chętnie, bo obiadu to my nie jedlismy.
-Ok, przyniosę wam po kotlecie.
-Dzięki.
-Jak długo tu będziemy Niki?
-Nie wiem..muszę pogadać z ojcem, ale muszę wiedzieć, że jego ojciec się nie zgodzi.
-Ty chyba nie chcesz...
-Muszę, tylko on wie.
-Chcesz z nim gadać?
-Nie, ale muszę to załatwić.
-Rób jak uważasz.
-Halo, hej Max...musimy pogadać, bądź za 10 minut w skateparku, ok?
-Ok.
-No macie jedźcie.
-Ja nie mogę teraz, umówiłam się z Max'em na rozmowę, zjem potem. A słuchaj masz może jakieś ciuchy pożyczyć, bo w tej sukience to nie pójdę.
-Jasne, ale jesteś tego pewna?
-Tak to tylko rozmowa, to dasz mi te ciuchy?
-Już idę.
Ros przyniosła mi ubrania (SPODNIE I BUTY, BLUZKA)
-Dzięki wielkie, będę za jakąś godzinkę. Pa
-Nicole..uważaj na sobie , powodzenia.
-Nie dziękuję, pa
Szłam szybko, bo chciałam mieć to już za sobą.
-Hej, powiem wprost. Wiesz, że nasi rodzice chcą się ożenić i że masz być moim bratem?
-Ta..wiem.
-I co o tym myślisz?
-Myślę, że ty tego nie chcesz.
-A ty?
-No jasne, że nie.
-Musimy coś z tym zrobić, mam nadzieję, że twój tata nie zgodzi się oddać prawnej opieki na tobą mojemu ojcu.
-Też tak myślę.
-Są teraz u mnie na obiedzie to może tam pójdziemy?
-Ok.
Weszliśmy do domu...nastała cisza.
-No więc, chcemy wam powiedzieć, że się na to nie zgadzamy.
-Nciole..
-Tato nie przerywaj. Mam nadzieję, że pan nie jest głupkiem i się na to nie zgodzi.
-Ale ja się właśnie zgodziłem.
Zemdlałam na miejscu...
Myślę, że jutro będzie kolejny. Pzdr :*

O jaa..świetny.;D :**
OdpowiedzUsuńwow super
OdpowiedzUsuń