-Co?! Ale jak to?!
-Przepraszam cię, muszę wyjechać.
-Na ile?
-Nie wiem.
-A gdzie?
-Do NY
-Dlaczego?
-Rodzice prosili żebym przyjechał.
-Coś się stało?
-Nie mam pojęcia.
-Jeśli musisz to jedź..
-Wiesz, że nie chcę cię tu zostawiać..ale nie mam wyjścia.
-Ale obiecaj, że będziesz dzwonił.
-Obiecuję, spakuję się.
-O której lecisz?
-Za dwie godziny.
Było mi bardzo smutno,szczególnie, że za 2 dni mam urodziny, ale skoro musi nie będę go zatrzymywać.
-Jestem gotowy, taksówka zaraz przyjedzie.
-Uważaj na siebie, będę tęsknić.
Pocałowaliśmy się i wsiadł do auta. Ja wróciłam do domu.
-O hej Niki dobrze, że cię jeszcze zastałem. Gdzie Oskar?
-Wyjechał do NY.
-Ale jak to ?
-Tak to, miał coś ważnego do zrobienia.
-A kiedy wróci?
-Nie wiem, idę na plażę pa.
-No papa..
Chodziłam sobie po plaży pełnej ludzi..kupiłam sobie loda i siedziałam na piasku. Zadzwonił telefon.
-Halo?
-Hej Niki, to ja Ros.
-No siem, co tam?
-A spoko..mogłybyśmy się spotkać?
-Jasne, jestem na plaży możesz przyjść.
-Ok, będę za 10 minut.
Po 10 minutach.
-No hej jestem
-Noe siema, co tam?
-Dobrze..gdzie masz Oskara?
-Musiał wyjechać do NY..
-Tak nagle? Czemu?
-Nie mam pojęcia, boje się że to się skończy tak jak z Maxem..
-Na pewno nie.
-Mam nadzieję..to co robimy?
-No myślałam, że pójdziemy kupić dla ciebie jakiś ciuch na tą imprezę w klubie.
-No dobra..ale na tą rodzinną to też nic nie mam zbytnio..
-Spokojnie, kupimy.
-Ok to idziemy.
Ja kupiłam sobie (sukienka na urodziny z rodziną i buty, sukienka na imprezę i buty ), a Ros (sukienka i buty)
-No super nam się udały te zakupy.
-Taa..padam na twarz, wracam do domu.
-No na razie, pa
Gdy wróciłam do domu padłam na łóżko i zasnęłam.
Krótki wiem, ale jutro będzie dłuższy. Pzdr :*

Przeczytałam tylko jeden z twoich rozdziałów, ale jestem pod wielkim wrażeniem, naprawdę ;) Masz talent :D Zapraszam do mnie :
OdpowiedzUsuńhttp://magdalena-rogula.blogspot.com/
Fajny Dżeluś.;**
OdpowiedzUsuń