Rano wstałam koło 11. Sięgnęłam po telefon, a tam było 10 nieodebranych połączeń o Max'a i 5 od Ros. Najpierw oddzwoniłam do Ros.
-No hej, co ty tak wydzwaniasz?
-Nareszcie, chciałam pogadać, ale to nie na telefon.
-No dobra to za godzinę w parku?
-Spoko
Po rozmowie z Ros oddzwoniłam do Max'a
-Hej sory, dopiero teraz się obudziłam.
-Martwiłem się o ciebie. Spotkamy się?
-Dobra, ale popołudniu bo teraz idę się spotkać z Ros.
-Dobra to o 15 przyjdę po ciebie, połazimy po mieście.
-Ok, pa
Wstałam i poszłam się ogarnąć. Ubrałam spodenki, bluzkę, trampki, z włosów zrobiłam dwa warkoczyki i zeszłam na dół.
-Hej tato. Jak tam ?
-No dobrze.
-Zjem coś i idę spotkać się z Ros.
-Aha, a mogę cię o coś spytać?
-No jasne.
-Co z tobą i Max'em?
-W sumie to nie wiem, dzisiaj się z nim spotykam.
-Eh przepraszam że tak późno ale masz tu prezent na urodziny.
-Tato, nie musiałeś dzięki.
-Nie ma za co. Mam nadzieję, że się spodobają.
Szybko otwarłam pudełko i zobaczyłam super buty.
-Jej dzięki tato są super
-Cieszę się, że ci się podobają.
-Dobra, to ja teraz lecę. Pa..
Doszłam na miejsce:
-Hej, no co to za ważna sprawa?
-No siem, bo ten..jest taka propozycja żebyśmy wyjechali na wakacje na tydzień, ty ja Dave no i oczywiście Max.
-Ale my nie jesteśmy parą..
-Do czasu Niki.. Wiem, że mamy tu morze, ale to była by daleka podróż nad Ocean Spokojny do Sam Francisco. Co ty na to ?
-No bardzo fajny pomysł, ale..
-Ale?
-Ja nie jestem z Max'em i by to dziwnie wyglądało..
-Wszystko się dzisiaj okaże i wyjdzie na to, że pojedzie zobaczysz.
-Chciałabym..dobra będę lecieć, to narka
-Pa
Wróciłam do domu, zjadłam obiad z rodzinką i poszłam ogarnąć się na wyjście.
Była 14.50 ja wyszłam przed dom, czekałam już na niego.
-Hej, ładnie wyglądasz.
-Hej..dzięki.
-Przejdziemy się?
-Jasne. To o czym chciałeś rozmawiać?
-O nas..
-Tzn?
-Myślisz, że by nam się udało? Już tak na serio, bez żadnych przeszkód.
-Nie wiem co do mnie czujesz.
-Kocham cię.
-Ja cię też..a ten pocałunek wtedy w domu..był jak jakaś ścierka, zmyła wszystkie złe wspomnienia i zostawiła nowe, czyste, bez problemów. Wiesz, Ros dała taką propozycję wyjazdu do San Francisco z Dave, mną no i tobą jeśli będziesz chciał.
-Nie no jasne, ale muszę zapytać o Oskara.
-Wyjechał, powiedział że jak chcę być z tobą to będzie ok. Jest teraz w NY.
-A ty? Co do niego czujesz?
-W pewnym sensie go kocham, wiesz końcu byliśmy parą.
-Czyli co?
-Nigdy bym go nie skrzywdziła, tak bardzo mi pomógł, ale wie że nie czuję do niego tego co do ciebie.
-Pójdziemy gdzieś usiąść?
-Spoko..
-Powiedz mi..czy ty się boisz tego związku?
-Trochę tak..wiesz dużo się już zdarzyło.
-Myślisz, że możesz dać mi szansę?
-Myślę, że tak..
Pocałowaliśmy się i nagle jakaś laska zaczęła krzyczeć:
-Max! Co ty do cholery wyprawiasz?! Całujesz się tu z jakąś zdzirą a ze mną to co tylko na noce się chodzi? Nie wiedziałam że jesteś takim debilem! Więcej do mnie nie przychodź!
Wstałam i zaczęłam iść w stronę domu bez słowa wyjaśnienia.
-Niki! Czekaj1 Wytłumaczę ci.
-No słucham proszę, co tym razem wymyślisz? A może okażesz się bohaterem i powiesz co to była za laska?
-Moja była.
-Taaa bardzo ciekawe a dopiero teraz z tobą zerwała.
-Powiedziałem jej, że nie chcę z nią być, ale znowu się wpieprza w moje życie.
-Wiesz co? Nie, to koniec już więcej nie będę próbowała, wiesz jak mi było ciężko odbudować zaufanie do ciebie?
-Skąd miałem wiedzieć, że ona wróci.
-Jak się z takimi chodzi to się to przewiduje.
-No a teraz co? Polecisz do Oskarka co? Teraz kiedy może nam się udać?!
-Udać?1 Ty chyba nie wiesz co mówisz, jak ma nam się udać jak takie rzeczy się dzieją! I co jeszcze ty z nią spałeś!
-Nie spałem z nią! Nie jestem taki głupi! Z żadną bym tego nie zrobił tylko z tobą jakbyś chciała! Co ty myślisz, że jestem puszczalski?! To się mylisz!
-Wiesz co myślę, że ta rozmowa nie ma sensu, nara
-No ja teraz już też myślę że to nie ma sensu, ale nie rozmowa, nasz związek. Bądź sobie z tym Oskarem, może ci będzie lepiej, nara.
-No na pewno lepiej niż z tobą, żegnam.
Wróciłam do domu, byłam sama i znów to zrobiłam...
No taki sb bo sie wkurwiłam na jednego gościa..xdPzdr:*
'tyk zegar tyka gra muzyka szampan się leje a ja się śmieję'
wymyślone przy koledze haha :P
i szalonej zabawy w Sylwestra:P

łoo zajefajne ! ;)
OdpowiedzUsuńTylko szkoda że się pokłócili ;/
; *
Zapraszam do mnie xdd.
http://opowiadanietajemnic02.blogspot.com/
Fajne, fajne.;D
OdpowiedzUsuń