Obudziłam się w szpitalu..byli przy mnie tata i Amanda.
-Gdzie ja jestem..?
-W szpitalu.
-Co się stało? Gdzie jest Max?
-Karetka odwiozła cię z tej imprezy. Max..no nie wiemy, pewnie przyjdzie później.
-Kiedy mnie stąd wypiszą?
-Zaraz przyjdzie lekarz wszystko ci powie.
-Dzień dobry, Nicole tak?
-Tak kiedy stąd wyjdę?
-Myślimy, że za 2 dni.
-Dlaczego ja tu jestem?
-Z badania krwi wynika, że ktoś dosypał pani do soku narkotyków.
-Co?! Kto mógł to zrobić?!
-Proszę się uspokoić, narkotyk został już usunięty z pani organizmu, jak powiedziałem za 2 dni panią wypiszemy. Teraz niech pani odpoczywa. Do widzenia.
-Tato wiesz coś o tym kto mi to wsypał?
-Nie córciu, słuchaj my musimy iść do domu. Zaprowadzę Amandę do sąsiadki, ja zaczynam dyżur o 3 to przyjdę do ciebie. Teraz odpoczywaj, pa
-Pa.
Zastanawiałam się gdzie Max..Była 2, podali mi obiad. Jakieś klopsy 2 ziemniaki( JEDZENIE), zjadłam trochę, bo nie byłam głodna. Przyszedł Max.
-Hej, jak się czujesz?
-Dobrze, za dwa dni mają mnie wypisać, powiedz mi szczerze czy wiesz coś o tym dlaczego tu jestem.
-Nie, poszedłem po picie, i jeszcze do toalety gdy wróciłem nie było cię, dzwoniłem...
-Nie kłam nie dzwoniłeś, sprawdzałam. Co się z tobą ostatnio dzieje Max?!
-Nic.
-Jesteś inny niż zwykle, nie jest tak jak kiedyś, nie jestem głupia to da się zauważyć!
-Spieszę się, cześć.
-Max!
Przyszła do mnie Ros, bo leżała w tym samym szpitalu
-Hej jak się czujesz?
-Lepiej a jak twoja noga?
-Już dobrze, za jakiś czas mają mnie wypisać. Idę coś zjeść, idziesz ze mną?
-Nie dzięki nie jestem głodna.
-Ok, to trzymaj się paa
-Cześć.
-Poszłam do łazienki, płakałam. Podszedł do mnie jakiś chłopak.
-Hej stało się coś?
-Nie! Idź sobie!
-Dobrze..
Wróciłam do sali, tata mnie szukał, nie zauważył mnie. Schowałam się w łazience. tata mnie tam szukał.
-Nicole! Nicole, widzę twoje buty wyjdź..
-Co?
-Był Max?
-Był..
-Nie będę cie wypytywać skoro nie chcesz.. chciałem ci tylko powiedzieć, że kończę dziś dyżur o 2 w nocy i doktor pozwolił cię już wypuścić, idź się spakować.
-Dobra..
Spakowałam się, przynieśli mi kanapki, nie tknęłam ich. Leżałam na łóżku, chciałam do niego zadzwonić, coś mnie trzymało. Była już 12. Max przyszedł, zdziwiłam się.
-Co ty tu robisz.
-Przepraszam.
-Za co?
-Za moje zachowanie, Mad jeszcze się źle czuła. Zabrałem ja do szpitala, okazało się, że jest w ciąży. Matka po nią przyjechała..było niezłe zamieszanie.
-No pewnie tak, chodź usiądź obok.
-Ok.
-Mają mnie wypisać o 2.
-Zostanę te 2 godziny.
-Naprawdę?
-A jak mógłbym nie zostać?
-Siadaj
Dochodziła 2, tata po mnie przyszedł.
-Jesteś goto.. Max?
-Dzień dobry panu.
-Witaj, to jesteś gotowa?
-Tak,
-Wezmę twoje rzeczy,
-Dzięki Max.
W domu zgłodniałam, Max zrobił dla mnie i taty frytki. Zjedliśmy, a potem Max został u mnie.
-Nie chce ci się spać?
-Chce, ale nie mogę zasnąć. Boję się, że to wszystko sen, że jak się obudzę to cie nie będzie.
-Będę, obiecuje. A teraz śpij, musisz wypocząć. Pójdę do łazienki.
-Dobranoc.
Gdy Max wrócił, poczułam, że leży koło, byłam taka szczęśliwa...

extraaa ; **
OdpowiedzUsuńFaajne.;D
OdpowiedzUsuńDżeluś, Dżeluś.;]
fajne
OdpowiedzUsuń