-Dzień dobry, czy jest tutaj Nicole Simons?
-Tak to ja a o co chodzi?
-Byliśmy u pani w domu, ale pani ojciec powiedział, że tutaj panią znajdziemy.
-Dobrze, ale proszę powiedzieć o co chodzi.
-Zostaje pani zatrzymana?
-Słucham ?
-Musi pani pójść z nami.
-Dlaczego do jasnej cholery?!
-Jest pani zatrzymana pod zarzutem zabójstwa Jessici Hilson.
-Że co?! W życiu nie słyszałam o takiej dziewczynie!
-Idzie pani z nami.
-Nigdzie nie idę!
Zaciągnęli mnie siłą do auta i zawieźli na komisariat.
-No to teraz pani nam powie jak było.
-Nie znam tej laski, w ogóle skąd pomysł, że ja mogłam ją zabić?
-Niejaki Max Carlson znalazł ją na miejscu zabójstwa i mówi, że widział panią uciekającą z miejsca wypadku.
-Że co? Przecież on wyjechał.
-Czyli zna go pani.
-Tak jego znam, ale tej dziewczyny nie.
-To dlaczego ten chłopak tak zeznał ?
-Bo chodziliśmy ze sobą, a już nie jesteśmy razem.
-Czyli miała pani powód by to zrobić.
-Jaki powód ja tej dziewczyny na oczy nie widziałam!
-Ale, że jest ona nową partnerką pana Carlsona to pani wiedziała tak?
-Nie..w ogóle to kiedy to się stało?
-O godzinie 18.32.
-Wtedy byłam na imprezie, moi znajomi mogą to potwierdzić.
-Na razie zostaje pani zatrzymana.
-Nie ma pan prawa! Ja tego nie zrobiłam!
-Proszę nie krzyczeć.
Zaprowadzili mnie do celi. Czekali tam na mnie Ros, Dave, Adam i Oskar.
-Ej co jest?
-Nie mogą państwo rozmawiać teraz z zatrzymaną.
-Zatrzymaną? To jakiś żart?
-Proszę się uspokoić bo pana też możemy zatrzymać.
-Idźcie do domu.
-Nie zostawimy cię.
-Koniec tego gadania idziemy do celi.
Było tam ciemno i śmierdziało. Przy ścianie stało jedno łóżko. Usiadłam na nie, nie spałam całą noc.
-Ej panie strażnik, mam prawo do jednego telefonu.
-Owszem, proszę za mną.
Telefon był tylko jeden więc musiałam go dobrze wykorzystać.
-Cześć Max.
-Yy hej...
-Dobra to teraz mi powiedz czemu mnie w to wszystko wkopałeś.
-Ale w co?
-Nie udawaj głupka!
-Ja cię już nie kocham!
-To to akurat wiem, ale po co mnie wsadzać za kratki za niby zabicie twojej nowej panienki, i po co te smsy z groźbmi?
-Miałem powód ok?
-Nie ok! Ja teraz siedzę w tym zasranym więzieniu a nic nie zrobiłam!!!
-Pogadamy jak przyjadę, nara.
Rozłączył się...
Krótki bo nie mam zbytnio czasu. ;D

Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńAle głupek
OdpowiedzUsuńAle rozdział zajefajny
Ale czad.;D
OdpowiedzUsuńAle super! ; *
OdpowiedzUsuń