Odwróciłam się gwałtownie i zobaczyłam Max'a. Usiadł koło mnie.
-Muszę wyjechać
-Dokąd?
- Do dziadków, na Florydę.
-Coś się stało?
-Yyy..dziadek jest w szpitalu i muszę tam wyjechać z rodziną.
-Dlaczego nie powiedziałeś prędzej?
-Nie wiem, słuchaj muszę lecieć, pa
-Pa.
Wstałam i poszłam do domu przygnębiona, nie dzwonił, a moich telefonów nie odbierał. Amanda była u koleżanki, tata w pracy siedziałam sama jak palec. Chciałam się z nim spotkać pogadać tak jak jeszcze wczoraj..Zadzwonił telefon, pobiegłam do pokoju tak szybko, że bym się przewróciła.
-Max?!
-Yyy nie.. tu tata, chciałem ci powiedzieć, że wrócę dopiero nad ranem. Mam teraz ważną operacje i pewnie będzie długo trwała.
-Dobra,
-A Amanda zostaje na noc u tej koleżanki?
-Tak pójdę jutro po nią koło 3.
-Ok, to pa, kolorowych snów.
Nie mogłam zasnąć. Zadzwonił telefon, tym razem sprawdziłam kto dzwoni. Był to Max..
-Cześć Nicole, słuchaj bądź jutro o 10 w skateparku, muszę ci coś powiedzieć.
-Ok, będę
-Dobranoc
-Max, czekaj co się dzieje?
-Jutro wszystko ci wyjaśnię, cześć.
Nazajutrz wstałam już o 8, umyłam się i ubrałam (UBRANIA). Tata wrócił i poszedł się położyć, ja wyszłam.
Max był już na miejscu.
-Hej
-Siemka
-Chciałem cię przeprosić za moje zachowanie, nie wiem co sie ostatnio ze mną dzieje.
-Martwiłam się o ciebie.
-Tak wiem, nie powinienem tego robić, po prostu...
-Powiedz co się stało.
- Dziadek jest w kiepskim stanie no i wiesz..
-Będzie dobrze.
-Chciałbym w to wierzyć, muszę już lecieć obiecałem pomóc mamie w obiedzie.
-Jasne, to pa
Daliśmy sobie buziaka i poszliśmy w swoją stronę. W domu zrobiłam obiad i zjadłam z tatą, później poszłam po Amandę. Dałam jej obiad, i poszłam do siebie. Zadzwonił Max i spytał czy nie poszłabym na imprezę, zgodziłam się, miał być za godzinę, więc poszłam się przygotować. Ubrałam (UBRANIA), wyprostowałam włosy i czekałam na Max'a przed domem. Na imprezie było bardzo fajnie, tańczyliśmy.
-Kochanie chcesz coś do picia?
-Jasne, może być cola.
-Poczekaj tu zaraz wrócę
-Ok.
Po wypiciu zrobiło mi się niedobrze, i zemdlałam. Nie wiem co było potem...
Rozdział pisany bardzo długo bo nie miałam pomysłu na nic.
piątek, 5 listopada 2010
czwartek, 4 listopada 2010
Rozdział 10
Osoba mówiła "Jeśli nie zostawisz Max'a w spokoju, będziesz mieć ze mną do czynienia.." Osoba się rozłączyła. Wywnioskowałam, ze był to głos kobiety. Przestraszyłam się tego, mimo to położyłam się spać.
W nocy kompletnie nie mogłam spać..Wstałam z łóżka koło 7, wszyscy jeszcze spali, ja zrobiłam sobie herbatę i poszłam do siebie. Ubrałam się (UBRANIA). Siedziałam przy oknie i wpatrywałam się we wschodzące słońce. Nagle zobaczyłam jakąś kobietę, która wpatruje się w mój dom, podejrzewałam, że to ona mogła do mnie wczoraj dzwonić...po chwili odeszła. Słyszałam, że Amanda i tata już wstali więc do nich zeszłam.
-Zrobić wam jajecznicę...?
-Jasne
Zrobiłam i im podałam, ojciec zauważył, że coś jest nie tak.
-Amanda zjadłaś już?
-Tak
-To idź pobawić się na dwór
-Dobrze.
-Córcia co się stało?
-Dzwoniła do mnie jakaś kobieta i powiedziała, że jak nie zostawię Max'a w spokoju to będę mieć z nią do czynienia..
-Musisz powiedzieć o tym Max'owi.
-Tak wiem, powiem, pójdę się z nim spotkać
Umówiłam się z nim o 12 na plaży ( PLAŻA).
-Hej jestem już
-Cześć.
-Coś się stało ?
-Nie nic..mów po co chciałaś się spotkać.
-Długo się zastanawiałam czy ci o tym powiedzieć, ale tata poradził mi bym to zrobiła...wczoraj zadzwoniła do mnie jakaś kobieta i powiedziała, że jeśli cię nie zostawię, to będę miała z nią do czynienia.. później zauważyłam, że jakaś kobieta stała pod moim domem, nie znam jej. Wiesz może coś na ten temat ?
Max nie odpowiedział, wstał i odszedł.. nie miałam pojęcia co się stało, wołałam go, ale on nie reagował. Skuliłam się i siedziałam tam do wieczora. Nagle ktoś mnie zaczepił...
W nocy kompletnie nie mogłam spać..Wstałam z łóżka koło 7, wszyscy jeszcze spali, ja zrobiłam sobie herbatę i poszłam do siebie. Ubrałam się (UBRANIA). Siedziałam przy oknie i wpatrywałam się we wschodzące słońce. Nagle zobaczyłam jakąś kobietę, która wpatruje się w mój dom, podejrzewałam, że to ona mogła do mnie wczoraj dzwonić...po chwili odeszła. Słyszałam, że Amanda i tata już wstali więc do nich zeszłam.
-Zrobić wam jajecznicę...?
-Jasne
Zrobiłam i im podałam, ojciec zauważył, że coś jest nie tak.
-Amanda zjadłaś już?
-Tak
-To idź pobawić się na dwór
-Dobrze.
-Córcia co się stało?
-Dzwoniła do mnie jakaś kobieta i powiedziała, że jak nie zostawię Max'a w spokoju to będę mieć z nią do czynienia..
-Musisz powiedzieć o tym Max'owi.
-Tak wiem, powiem, pójdę się z nim spotkać
Umówiłam się z nim o 12 na plaży ( PLAŻA).
-Hej jestem już
-Cześć.
-Coś się stało ?
-Nie nic..mów po co chciałaś się spotkać.
-Długo się zastanawiałam czy ci o tym powiedzieć, ale tata poradził mi bym to zrobiła...wczoraj zadzwoniła do mnie jakaś kobieta i powiedziała, że jeśli cię nie zostawię, to będę miała z nią do czynienia.. później zauważyłam, że jakaś kobieta stała pod moim domem, nie znam jej. Wiesz może coś na ten temat ?
Max nie odpowiedział, wstał i odszedł.. nie miałam pojęcia co się stało, wołałam go, ale on nie reagował. Skuliłam się i siedziałam tam do wieczora. Nagle ktoś mnie zaczepił...
wtorek, 2 listopada 2010
Rozdział 9
W drzwiach zobaczyłam policję, a z nimi moją siostrę.
-Dzień Dobry, czy pani jest jej siostrą?
-Tak jestem.. co się stało?
-A jest w domu jakiś pełnoletni członek rodziny?
-Nie, nie ma tata wróci dopiero koło 22.
-No, dobrze w takim razie, przyprowadziliśmy ją bo paliła paliła papierosy przed szkołą.
-Co?! Amanda..co ty wyprawiasz do cholery?! W tej chwili do swojego pokoju, zaraz tam przyjdę.
-Dobrze, to my już pójdziemy. Do widzenia.
-Do widzenia
-Max.. jak Ros i Dave przyjdą otwórz im proszę i zajmnij się nimi..muszę z nią pogadać
-Dobrze skarbie, idź ja się wszystkim zajmnę
-Dzięki.
Poszłam do pokoju Amandy, siedziała na łóżku, wyglądała jakby była obrażona..
-No to teraz mów, dlaczego to zrobiłaś?
-Bo tak..
-Amanda mów w tej chwili, wiem, że nie chcesz żeby ojciec się dowiedział, ale mi powiedz...
-Chciałam spróbować..
-Masz dopiero 10 lat! Co ty sobie wyobrażasz, że jesteś dorosła?!
-Nie, po prostu nie daje sobie rady bez mamy, nie mogę się przyzwyczaić do tego, że jej nie ma! Nic nie rozumiesz!
-Jak możesz tak mówić, przecież mi jej tez brakuje!
Amanda zamknęła się w łazience..Ja zeszłam na dół
-A gdzie jest Ros i Dave?
-Dave dzwonił, mówią że nie przyjdą, do Maroka też nie jadą..
-Dlaczego..?
-Ros złamała nogę, to coś poważnego, powiedział, że przełożą ten wyjazd, aż Ros będzie w formie.
-No pięknie ciekawe co jeszcze się stanie..
-Już nic, chodź usiądziemy na tapczanie..
Max wziął mnie za rękę i siedzieliśmy na tapczanie. Nagle przyszła Amanda..
-Nicole..przepraszam, poniosło mnie, już nigdy tego nie zrobię, nie posłucham ich...
-Kogo?
-Tych dziewczyn...
-Mów jakich
-Jedna to Emily siostra Daev'a a druga to taka Patricia z domu dziecka.
-Siostra Dave'a? wtrącił Max
-Tak..
-Idź spać siostra.. do jutra
-Dobranoc..
-Ech, martwię się o nią Max..
-Obiecała, ze nigdy tego nie zrobi
-Wierzę, jej, ale wiesz
-Rozumiem cię..
Siedzieliśmy tak z 2 godziny, później Max poszedł do domu..Ja zajrzałam do Amandy spała już. Czekałam na tatę, postanowiłam, ze mu nic nie powiem, o ile to się więcej nie powtórzy. Dałam mu obiad i poszłam do siebie. Weszłam jeszcze na komputer, popisałam z Adamem. (ADAM)
Powiedział, że jutro o 10 spotykają się z Max'em w skateparku i czy bym nie przyszła. Zgodziłam się. Poszperałam w szafie i znalazłam fajne ubrania na jutro ( ZESTAW)
Poszłam do łazienki wziąć kąpiel i umyć włosy..Odgrzałam sobie spagetti, bo zgłodniałam, pooglądałam gazety i zrobiłam się senna więc poszłam spać, zanim się położyłam zadzwonił telefon, był to jakiś nie znany mi numer odebrałam i telefon wypadł mi z ręki...
Mam nadzieję, że się podobało :)
-Dzień Dobry, czy pani jest jej siostrą?
-Tak jestem.. co się stało?
-A jest w domu jakiś pełnoletni członek rodziny?
-Nie, nie ma tata wróci dopiero koło 22.
-No, dobrze w takim razie, przyprowadziliśmy ją bo paliła paliła papierosy przed szkołą.
-Co?! Amanda..co ty wyprawiasz do cholery?! W tej chwili do swojego pokoju, zaraz tam przyjdę.
-Dobrze, to my już pójdziemy. Do widzenia.
-Do widzenia
-Max.. jak Ros i Dave przyjdą otwórz im proszę i zajmnij się nimi..muszę z nią pogadać
-Dobrze skarbie, idź ja się wszystkim zajmnę
-Dzięki.
Poszłam do pokoju Amandy, siedziała na łóżku, wyglądała jakby była obrażona..
-No to teraz mów, dlaczego to zrobiłaś?
-Bo tak..
-Amanda mów w tej chwili, wiem, że nie chcesz żeby ojciec się dowiedział, ale mi powiedz...
-Chciałam spróbować..
-Masz dopiero 10 lat! Co ty sobie wyobrażasz, że jesteś dorosła?!
-Nie, po prostu nie daje sobie rady bez mamy, nie mogę się przyzwyczaić do tego, że jej nie ma! Nic nie rozumiesz!
-Jak możesz tak mówić, przecież mi jej tez brakuje!
Amanda zamknęła się w łazience..Ja zeszłam na dół
-A gdzie jest Ros i Dave?
-Dave dzwonił, mówią że nie przyjdą, do Maroka też nie jadą..
-Dlaczego..?
-Ros złamała nogę, to coś poważnego, powiedział, że przełożą ten wyjazd, aż Ros będzie w formie.
-No pięknie ciekawe co jeszcze się stanie..
-Już nic, chodź usiądziemy na tapczanie..
Max wziął mnie za rękę i siedzieliśmy na tapczanie. Nagle przyszła Amanda..
-Nicole..przepraszam, poniosło mnie, już nigdy tego nie zrobię, nie posłucham ich...
-Kogo?
-Tych dziewczyn...
-Mów jakich
-Jedna to Emily siostra Daev'a a druga to taka Patricia z domu dziecka.
-Siostra Dave'a? wtrącił Max
-Tak..
-Idź spać siostra.. do jutra
-Dobranoc..
-Ech, martwię się o nią Max..
-Obiecała, ze nigdy tego nie zrobi
-Wierzę, jej, ale wiesz
-Rozumiem cię..
Siedzieliśmy tak z 2 godziny, później Max poszedł do domu..Ja zajrzałam do Amandy spała już. Czekałam na tatę, postanowiłam, ze mu nic nie powiem, o ile to się więcej nie powtórzy. Dałam mu obiad i poszłam do siebie. Weszłam jeszcze na komputer, popisałam z Adamem. (ADAM)
Powiedział, że jutro o 10 spotykają się z Max'em w skateparku i czy bym nie przyszła. Zgodziłam się. Poszperałam w szafie i znalazłam fajne ubrania na jutro ( ZESTAW)
Poszłam do łazienki wziąć kąpiel i umyć włosy..Odgrzałam sobie spagetti, bo zgłodniałam, pooglądałam gazety i zrobiłam się senna więc poszłam spać, zanim się położyłam zadzwonił telefon, był to jakiś nie znany mi numer odebrałam i telefon wypadł mi z ręki...
Mam nadzieję, że się podobało :)
poniedziałek, 1 listopada 2010
Rozdział 8
Łaziłam z Maxem całą noc. Nie mogłam wrócić do domu.. Wiem, ze oni tam byli. Wróciłam tam dopiero nad ranem, nie zauważyli mnie. Postanowiłam zadzwonić do Ros.
-Hej, co tam u ciebie słychać? Jak sprawa z Dave?
-Hej, dzisiaj mamy się spotkać.
-To powodzenia.Pa
-Narka
Zeszłam na dół. Tata na mnie czekał, chciał pogadać, ja chyba też...
-Słuchaj córciu, nie zwiąże się z mamą Maxa, tylko to chciałem ci powiedzieć..
-Jeśli robisz to dla mnie...
-Nie nie robię, po prostu nie pasujemy do siebie..
-Nie chce ci psuć życia tato, ale wiesz jak kocham Maxa..
-Nie psujesz kotku, cieszę się twoim szczęściem.
-Słuchaj tato mam do ciebie jeszcze jedno pytanie..
-Słucham cię
-Gdy rozmawialiśmy kiedyś o mamie byłeś jakiś dziwny.. jakbyś coś ukrywał
-Tak córciu ukrywałem coś, mama była w ciąży..
-O Boże..czy to przez nie mama umarła?
Nastała cisza..nie zmuszałam taty to odpowiedzi, to co mi powiedział mi wystarczy..
***
Tymczasem trwało spotkanie Ros i Dave'a
-Ros chciałem cię przeprosić..
-Jak mogłeś to zrobić mojej kumpeli.. przecież ona ma chłopaka...
-Wiem, wiem głupi jestem.. nie zasługujesz na kogoś takiego jak ja..
-Ale ja cię kocham..
-Ja cię też, ale nie możemy być razem... nie możesz się przy mnie marnować
-Ja.. ci wybaczam nie mogę bez ciebie żyć, zrozum!
Pocałowali się i poszli na spacer..
***
-Tato, mogę zrobić dziś obiad jeśli chcesz
-Jeśli masz ochotę to możesz, ja zaraz lecę do pracy
-Ok a o której będziesz
-Dziś późno koło 22. Nie czekaj z obiadem, jak przyjdę to sobie odgrzeję.
-Dobrze, to ja zadzwonię do Ros
-Hej Nicole
-No hej jak tam po spotkaniu?
-Super, jesteśmy znów razem
-No to fantastycznie.
-No, zaprosił mnie teraz na tydzień do Maroka.
-Super, kiedy wyjeżdżacie?
-Po jutrze.
-To wpadnijcie dzisiaj koło 6 na kolację ok?
-Jasne spoko, pa
-Pa
Zrobiłam spagetti i poszłam spotkać się z Maxem.
-Hej
-Hej, słuchaj możesz być dziś u mnie o 6 na kolacji? Zaprosiłam Ros i Dave'a bo wyjeżdżają do Maroka.
-No jasne, że będę. Teraz chodź na lody
-Ok
Godzina 6
Ktoś zadzwonił do drzwi. Poszłam otworzyć. Byłam pewna że to Ros i Dave. Myliłam się...
-Hej, co tam u ciebie słychać? Jak sprawa z Dave?
-Hej, dzisiaj mamy się spotkać.
-To powodzenia.Pa
-Narka
Zeszłam na dół. Tata na mnie czekał, chciał pogadać, ja chyba też...
-Słuchaj córciu, nie zwiąże się z mamą Maxa, tylko to chciałem ci powiedzieć..
-Jeśli robisz to dla mnie...
-Nie nie robię, po prostu nie pasujemy do siebie..
-Nie chce ci psuć życia tato, ale wiesz jak kocham Maxa..
-Nie psujesz kotku, cieszę się twoim szczęściem.
-Słuchaj tato mam do ciebie jeszcze jedno pytanie..
-Słucham cię
-Gdy rozmawialiśmy kiedyś o mamie byłeś jakiś dziwny.. jakbyś coś ukrywał
-Tak córciu ukrywałem coś, mama była w ciąży..
-O Boże..czy to przez nie mama umarła?
Nastała cisza..nie zmuszałam taty to odpowiedzi, to co mi powiedział mi wystarczy..
***
Tymczasem trwało spotkanie Ros i Dave'a
-Ros chciałem cię przeprosić..
-Jak mogłeś to zrobić mojej kumpeli.. przecież ona ma chłopaka...
-Wiem, wiem głupi jestem.. nie zasługujesz na kogoś takiego jak ja..
-Ale ja cię kocham..
-Ja cię też, ale nie możemy być razem... nie możesz się przy mnie marnować
-Ja.. ci wybaczam nie mogę bez ciebie żyć, zrozum!
Pocałowali się i poszli na spacer..
***
-Tato, mogę zrobić dziś obiad jeśli chcesz
-Jeśli masz ochotę to możesz, ja zaraz lecę do pracy
-Ok a o której będziesz
-Dziś późno koło 22. Nie czekaj z obiadem, jak przyjdę to sobie odgrzeję.
-Dobrze, to ja zadzwonię do Ros
-Hej Nicole
-No hej jak tam po spotkaniu?
-Super, jesteśmy znów razem
-No to fantastycznie.
-No, zaprosił mnie teraz na tydzień do Maroka.
-Super, kiedy wyjeżdżacie?
-Po jutrze.
-To wpadnijcie dzisiaj koło 6 na kolację ok?
-Jasne spoko, pa
-Pa
Zrobiłam spagetti i poszłam spotkać się z Maxem.
-Hej
-Hej, słuchaj możesz być dziś u mnie o 6 na kolacji? Zaprosiłam Ros i Dave'a bo wyjeżdżają do Maroka.
-No jasne, że będę. Teraz chodź na lody
-Ok
Godzina 6
Ktoś zadzwonił do drzwi. Poszłam otworzyć. Byłam pewna że to Ros i Dave. Myliłam się...
Rozdział 7
Zobaczyłam mojego ojca całującego się z mamą Max'a... serce stanęło mi w gardle. Nie mogłam uwierzyć w to co widziałam. Natychmiast pobiegłam z płaczem do Max'a.
-Max! Twoja matka całowała się z moim ojcem!
-Co?! Jak to przecież mówiła, że jedzie do pracy.
-Max, ty rozumiesz.. jak oni będą razem zostaniemy rodzeństwem..a ja cię kocham!
-Nie będzie tak..ja cię też kocham i nie pozwolę na to. Zostań dziś u mnie na noc,ok?
-Dobrze...
Zjadłam kanapkę, i poszliśmy spać...
Rano obudziłam się koło 10. Na 10.30 byliśmy umówieni z Ros więc musieliśmy się pośpieszyć.
-Max wstawaj musimy się szykować..
-Już, zaraz...
Szperałam w szafie, aż w końcu znalazłam strój kąpielowy (STRÓJ), a Max wziął taki ( STRÓJ).
-Chodź wychodzimy już
-Tak już idę.
Dotarliśmy na miejsce, była tam już Ros i Dave.
-Czekaj Nicole, zaraz wrócę..
Max poszedł do jakichś dziewczyn.. nie znałam ich..
-Kto to był kochanie?
-Ta w tym zielonym stroju to Mad, a ta w fioletowym to Alexandra. Chodź poznam cię z nimi.
-No ok..
-Hej Alex, Mad to Nicole moja dziewczyna
-Hej miło mi jestem Alexandra (ALEX)
-Hej a ja Madeline, kuzynka Max'a (MAD)
-Hej miło mi
-Kochanie pogadaj sobie z nimi chwilę, ja pójdę do Dave'a
-Jasne
Gadałam z nim chwilę, nie mogłam się na niczym skupić. Ciągle myślałam o tym wczorajszym zdarzeniu...
Po chwili przyszedł po mnie Dave.
-Hej, co tak sama siedzisz?
-Max miał do ciebie iść
-Tak? Nic o tym nie wiem.. hm.To może pogadamy?
-Spoko
Dave usiadł koło mnie, bardzo blisko. Zaczął dotykać mnie po rękach i policzku. Nie podobało mi się to.
-Dave! Przestań!
Krzyczałam tak głośno, ze Max i Ros natychmiast przybiegli.
-Nicole co się stało?
-Dave zaczął mnie obmacywać.
-Dave jak mogłeś! Zjeżdżaj stąd!
-Jak nie pójdziesz będziesz miał ze mną do czynienia.. -powiedział Max.
Dave wziął ręcznik i wyszedł...
Przytuliłam się szybko do Max'a.
-Nic ci się nie stało?
-Nie, nic..
-Już dobrze, nigdzie się bez ciebie nie ruszę, chodźmy na chwilę do domu.
Weszliśmy do domu Ros.. Właściwie to na taras z tyłu domu (TARAS). Siedzieliśmy przytuleni, nagle zadzwonił mój telefon.
-Halo?
-Córciu o której będziesz w domu?
-Nie wiem..
Rozłączyłam się, nie chciałam z nim gadać, chodź wiem, że kiedyś będę musieć.
Przyszedł mi sms
"Córciu proszę postaraj się być w domu do 18, mam dla ciebie niespodziankę".
Byłam pewna, że chce mi przedstawić mamę Max'a...
Wróciliśmy razem do domu.. trzymaliśmy się za ręce gdy weszliśmy do środka. Tata zaniemówił. podobnie jak mama Max'a..
-Wiem tato, że się z nią wczoraj całowałeś. Powiem ci tylko jedno, nie ważne czy się z nią zwiążesz ja i tak będę z Maxem.
Wyszliśmy...
-Max! Twoja matka całowała się z moim ojcem!
-Co?! Jak to przecież mówiła, że jedzie do pracy.
-Max, ty rozumiesz.. jak oni będą razem zostaniemy rodzeństwem..a ja cię kocham!
-Nie będzie tak..ja cię też kocham i nie pozwolę na to. Zostań dziś u mnie na noc,ok?
-Dobrze...
Zjadłam kanapkę, i poszliśmy spać...
Rano obudziłam się koło 10. Na 10.30 byliśmy umówieni z Ros więc musieliśmy się pośpieszyć.
-Max wstawaj musimy się szykować..
-Już, zaraz...
Szperałam w szafie, aż w końcu znalazłam strój kąpielowy (STRÓJ), a Max wziął taki ( STRÓJ).
-Chodź wychodzimy już
-Tak już idę.
Dotarliśmy na miejsce, była tam już Ros i Dave.
-Czekaj Nicole, zaraz wrócę..
Max poszedł do jakichś dziewczyn.. nie znałam ich..
-Kto to był kochanie?
-Ta w tym zielonym stroju to Mad, a ta w fioletowym to Alexandra. Chodź poznam cię z nimi.
-No ok..
-Hej Alex, Mad to Nicole moja dziewczyna
-Hej miło mi jestem Alexandra (ALEX)
-Hej a ja Madeline, kuzynka Max'a (MAD)
-Hej miło mi
-Kochanie pogadaj sobie z nimi chwilę, ja pójdę do Dave'a
-Jasne
Gadałam z nim chwilę, nie mogłam się na niczym skupić. Ciągle myślałam o tym wczorajszym zdarzeniu...
Po chwili przyszedł po mnie Dave.
-Hej, co tak sama siedzisz?
-Max miał do ciebie iść
-Tak? Nic o tym nie wiem.. hm.To może pogadamy?
-Spoko
Dave usiadł koło mnie, bardzo blisko. Zaczął dotykać mnie po rękach i policzku. Nie podobało mi się to.
-Dave! Przestań!
Krzyczałam tak głośno, ze Max i Ros natychmiast przybiegli.
-Nicole co się stało?
-Dave zaczął mnie obmacywać.
-Dave jak mogłeś! Zjeżdżaj stąd!
-Jak nie pójdziesz będziesz miał ze mną do czynienia.. -powiedział Max.
Dave wziął ręcznik i wyszedł...
Przytuliłam się szybko do Max'a.
-Nic ci się nie stało?
-Nie, nic..
-Już dobrze, nigdzie się bez ciebie nie ruszę, chodźmy na chwilę do domu.
Weszliśmy do domu Ros.. Właściwie to na taras z tyłu domu (TARAS). Siedzieliśmy przytuleni, nagle zadzwonił mój telefon.
-Halo?
-Córciu o której będziesz w domu?
-Nie wiem..
Rozłączyłam się, nie chciałam z nim gadać, chodź wiem, że kiedyś będę musieć.
Przyszedł mi sms
"Córciu proszę postaraj się być w domu do 18, mam dla ciebie niespodziankę".
Byłam pewna, że chce mi przedstawić mamę Max'a...
Wróciliśmy razem do domu.. trzymaliśmy się za ręce gdy weszliśmy do środka. Tata zaniemówił. podobnie jak mama Max'a..
-Wiem tato, że się z nią wczoraj całowałeś. Powiem ci tylko jedno, nie ważne czy się z nią zwiążesz ja i tak będę z Maxem.
Wyszliśmy...
Rozdział 6
Obudziłam się koło 10(NICOLE). Max spał na podłodze. Nagle zadzwonił jego telefon, leżał obok niego więc zerknęłam kto dzwoni. Była to jakaś Madeline. Nic wcześniej o niej nie mówił. Telefon go obudził.
-Hej, telefon ci dzwonił, jakaś Madeline..
-Haha, to moja kuzynka, skarbie.
Dał mi buziaka i poszedł się myć. Ja ubrałam się w ( SPÓDNICZKA, BLUZKA, BUTY )
Zeszliśmy na dół zjeść śniadanie, tata pojechał do pracy.
-Ej Nicole umówiłem się dzisiaj z tą kuzynką
-Tak? A ja z Ros, mam iść do jej domu.
-Jakoś będę musiał wytrzymać do wieczora.
-Dobra dobra, idź się lepiej ubrać.
Oglądaliśmy tv. Max musiał się już zbierać.
-To ja idę do Mad. Pa kochana
-Pa
Ja po godzinie wyszłam do Ros, nie wiedziałam gdzie dokładnie mieszka ale dała mi zdjęcie domu więc szybko go znalazłam, nie był tak daleko ode mnie. Dotarłam na miejsce, jej dom był duży i ładny (DOM ROS)
Zadzwoniłam do drzwi
-Hej, Ros
-Siema, wchodź do środka. (ROS)
Zaprowadziła mnie do swojego pokoju (POKÓJ ROS).
-Hej Nicole słuchaj bo jest u mnie Dave.. (DAVE)
-Spoko
-To wejdź a ja pójdę po sok
-Hej jestem Dave
-Siema, ja Nicole
Usiedliśmy na tapczanie i czekaliśmy na Ros.
-No jestem już, macie bierzcie picie, musiałam się jeszcze przebrać ( BLUZKA, SPODENKI, TRAMPKI)
-Dzięki
-Hej Nicole jak tam Max?
-Dobrze, poszedł na spotkanie z kuzynką.
-Aa to co chcecie robić?
-Ja muszę lecieć za pół godziny, bo się z chłopakami w skateparku umówiłem.
-To może pójdziemy z tobą co ty na to Nicole? Jutro umówiłam się z Davem, że popływamy w basenie, może przyjdziesz z Maxem ?
-Jasne, wpadniemy
-Dobra, to koło 11.
Siedziałyśmy w tym skateparku ze 2 godziny. Ros była zachwycona tym co Dave robił z rowerem. Mnie to jakoś nie ruszało, chciałam się już zobaczyć z Maxem.
-Oo Nicole kogo my tu mamy.
-Hej skarbie, zerwałem się z tego spotkania.
-Hej i jak było?
-Zanim ci powiem, muszę dać ci buziaka. Było nawet w porządku, przyjechała tu na parę dni. Zatrzymała się u mnie.
-Aha, to my już chyba musimy lecieć. Pa Ros, nara Dave
-Pa
Poszliśmy z Maxem do jego domu (DOM MAXA), zjedliśmy u niego obiad, poznałam jego matkę, była bardzo miła. Nie porozmawiałyśmy zbyt długo bo gdzieś się spieszyła. Madeline się u niego zatrzymała na te parę dni, byłam spokojna bo to w końcu jego kuzynka. Do domu wróciłam sama, bo Mad źle się czuła i Max musiał przy niej zostać.
-To jutro wpadnę po ciebie o 10.30?
-Ok, pa Max.
Szłam powoli, nagle zobaczyłam koło mojego domu jakieś auto, to nie był samochód ojca...
Podeszłam trochę bliżej, zobaczyłam jak tata całuje się z jakąś kobietą, gdy podeszłam jeszcze bliżej nie mogłam uwierzyć własnym oczom...
Mam nadzieję, że się podobało ;D
-Hej, telefon ci dzwonił, jakaś Madeline..
-Haha, to moja kuzynka, skarbie.
Dał mi buziaka i poszedł się myć. Ja ubrałam się w ( SPÓDNICZKA, BLUZKA, BUTY )
Zeszliśmy na dół zjeść śniadanie, tata pojechał do pracy.
-Ej Nicole umówiłem się dzisiaj z tą kuzynką
-Tak? A ja z Ros, mam iść do jej domu.
-Jakoś będę musiał wytrzymać do wieczora.
-Dobra dobra, idź się lepiej ubrać.
Oglądaliśmy tv. Max musiał się już zbierać.
-To ja idę do Mad. Pa kochana
-Pa
Ja po godzinie wyszłam do Ros, nie wiedziałam gdzie dokładnie mieszka ale dała mi zdjęcie domu więc szybko go znalazłam, nie był tak daleko ode mnie. Dotarłam na miejsce, jej dom był duży i ładny (DOM ROS)
Zadzwoniłam do drzwi
-Hej, Ros
-Siema, wchodź do środka. (ROS)
Zaprowadziła mnie do swojego pokoju (POKÓJ ROS).
-Hej Nicole słuchaj bo jest u mnie Dave.. (DAVE)
-Spoko
-To wejdź a ja pójdę po sok
-Hej jestem Dave
-Siema, ja Nicole
Usiedliśmy na tapczanie i czekaliśmy na Ros.
-No jestem już, macie bierzcie picie, musiałam się jeszcze przebrać ( BLUZKA, SPODENKI, TRAMPKI)
-Dzięki
-Hej Nicole jak tam Max?
-Dobrze, poszedł na spotkanie z kuzynką.
-Aa to co chcecie robić?
-Ja muszę lecieć za pół godziny, bo się z chłopakami w skateparku umówiłem.
-To może pójdziemy z tobą co ty na to Nicole? Jutro umówiłam się z Davem, że popływamy w basenie, może przyjdziesz z Maxem ?
-Jasne, wpadniemy
-Dobra, to koło 11.
Siedziałyśmy w tym skateparku ze 2 godziny. Ros była zachwycona tym co Dave robił z rowerem. Mnie to jakoś nie ruszało, chciałam się już zobaczyć z Maxem.
-Oo Nicole kogo my tu mamy.
-Hej skarbie, zerwałem się z tego spotkania.
-Hej i jak było?
-Zanim ci powiem, muszę dać ci buziaka. Było nawet w porządku, przyjechała tu na parę dni. Zatrzymała się u mnie.
-Aha, to my już chyba musimy lecieć. Pa Ros, nara Dave
-Pa
Poszliśmy z Maxem do jego domu (DOM MAXA), zjedliśmy u niego obiad, poznałam jego matkę, była bardzo miła. Nie porozmawiałyśmy zbyt długo bo gdzieś się spieszyła. Madeline się u niego zatrzymała na te parę dni, byłam spokojna bo to w końcu jego kuzynka. Do domu wróciłam sama, bo Mad źle się czuła i Max musiał przy niej zostać.
-To jutro wpadnę po ciebie o 10.30?
-Ok, pa Max.
Szłam powoli, nagle zobaczyłam koło mojego domu jakieś auto, to nie był samochód ojca...
Podeszłam trochę bliżej, zobaczyłam jak tata całuje się z jakąś kobietą, gdy podeszłam jeszcze bliżej nie mogłam uwierzyć własnym oczom...
Mam nadzieję, że się podobało ;D
Rozdział 5
Obudziłam się koło 7. Pogrzeb był na 9, ale ja i tak już nie mogłam spać. Zeszłam na dół, tata jeszcze spał. Zrobiłam sobie herbaty, nie byłam głodna. O 8 tata zszedł na dół.
-Hej córcia, zrobić ci kanapki?
-Nie tato, nie jestem głodna, słuchaj umówiłam się na 5 z koleżanką, zapomniałam o tym obiedzie po pogrzebie, mogłaby przyjść?
-Oczywiście, jeśli to dla niej nie kłopot. Zadzwonie do restauracji i zamówię jeszcze jedno miejsce.
-Dzięki tato, idę się ubrać (SPODNIE, BLUZKA, BUTY ).
Przyszedł po mnie Max, dał mi całusa policzek i poszliśmy razem z moim tatą, Ros miała czekać w Kościele. Na miejscu ja zobaczyłam, i kolegów Maxa.
-Hej Ros dzięki, że przyszłaś
-Nie ma za co
-To jest Max, a tam stoją jego kumple.
-Cześć wam
-Siema
-Chyba czas już wchodzić do Kościoła.
Msza trwała ok godziny, później szliśmy na cmentarz.
-Hej Nicole, jak sie nazywa tamten chłopak w Czarnej bluzie?
-Dave..Ros
-Aaa dzięki
Po cmentarzu udaliśmy się do restauracji.( RESTAURACJA) Siedziałam Koło Max'a i taty. Ros oczywiście koło Dave'a.
-Hej jestem Rosalie a ty ?
-Hej, Dave miło mi
-Mnie również
-O widzę, że Ros i Dave wpadli sobie w oko co nie Nicole?
-Ta...
-Hej uśmiechnij się
Dał mi buziaka i zaczęliśmy jeść obiad. Po obiedzie wyszliśmy na dwór pospacerować razem z Ros i Dave.
Po dniu spędzonym w restauracji wszyscy wrócili do domów. Ros z Dave odprowadzili mnie i Maxa do domu.
-Trzymaj się Nicole,je już lecę, Dave ma mnie jeszcze odprowadzić..
-Jasne, leć paa
Weszliśmy do domu, tata zaparzył nam herbaty poszłam się przebrać w piżamę. Posiedzieliśmy trochę z tatą, później poszliśmy do mnie na górę.
-Hej jesteś już śpiąca? Mogę już iść jeśli chciałabyś odpocząć.
-Nie idź..
-Dobrze posiedzę z tobą, mogę nawet całą noc
-Heh..
Leżeliśmy sobie na podłodze chyba z 3 godziny, aż w końcu zachciało mi się spać.
Max został ja zasnęłam...
Mam nadzieję, że uda mi się jeszcze dodać dzisiaj jeden albo dwa
Pzdr ;*
-Hej córcia, zrobić ci kanapki?
-Nie tato, nie jestem głodna, słuchaj umówiłam się na 5 z koleżanką, zapomniałam o tym obiedzie po pogrzebie, mogłaby przyjść?
-Oczywiście, jeśli to dla niej nie kłopot. Zadzwonie do restauracji i zamówię jeszcze jedno miejsce.
-Dzięki tato, idę się ubrać (SPODNIE, BLUZKA, BUTY ).
Przyszedł po mnie Max, dał mi całusa policzek i poszliśmy razem z moim tatą, Ros miała czekać w Kościele. Na miejscu ja zobaczyłam, i kolegów Maxa.
-Hej Ros dzięki, że przyszłaś
-Nie ma za co
-To jest Max, a tam stoją jego kumple.
-Cześć wam
-Siema
-Chyba czas już wchodzić do Kościoła.
Msza trwała ok godziny, później szliśmy na cmentarz.
-Hej Nicole, jak sie nazywa tamten chłopak w Czarnej bluzie?
-Dave..Ros
-Aaa dzięki
Po cmentarzu udaliśmy się do restauracji.( RESTAURACJA) Siedziałam Koło Max'a i taty. Ros oczywiście koło Dave'a.
-Hej jestem Rosalie a ty ?
-Hej, Dave miło mi
-Mnie również
-O widzę, że Ros i Dave wpadli sobie w oko co nie Nicole?
-Ta...
-Hej uśmiechnij się
Dał mi buziaka i zaczęliśmy jeść obiad. Po obiedzie wyszliśmy na dwór pospacerować razem z Ros i Dave.
Po dniu spędzonym w restauracji wszyscy wrócili do domów. Ros z Dave odprowadzili mnie i Maxa do domu.
-Trzymaj się Nicole,je już lecę, Dave ma mnie jeszcze odprowadzić..
-Jasne, leć paa
Weszliśmy do domu, tata zaparzył nam herbaty poszłam się przebrać w piżamę. Posiedzieliśmy trochę z tatą, później poszliśmy do mnie na górę.
-Hej jesteś już śpiąca? Mogę już iść jeśli chciałabyś odpocząć.
-Nie idź..
-Dobrze posiedzę z tobą, mogę nawet całą noc
-Heh..
Leżeliśmy sobie na podłodze chyba z 3 godziny, aż w końcu zachciało mi się spać.
Max został ja zasnęłam...
Mam nadzieję, że uda mi się jeszcze dodać dzisiaj jeden albo dwa
Pzdr ;*
Subskrybuj:
Posty (Atom)
