Powered By Blogger

niedziela, 23 stycznia 2011

Rozdział 52

Rano dzień jak co dzień, jedynym wyjątkiem było to, że miałam do szkoły na 11. Wstałam o 9, poszłam sie umyć i ubrać. Potem zjedliśmy w trójkę śniadanie, oglądałam tv. Czas szybko zleciał, spakowałam kanapki i picie do torby i wyszłam. Na chemii była niezapowiedziana kartkówka, kompletnie nic nie umiałam, ale coś tam napisałam, zresztą jak zwykle. Przerwy dzisiaj spędziłam z Ros, bo Alex się rozchorowała. A Jake? No tak z nim też gadałam..Na wf jak zwykle się obijałam, graliśmy w piłkę ręczną a to lubię na wf-ach najbardziej. Potem jeszcze 2 lekcje i do domu. Przyszłam to robiłam obiad, później wspólnie zjedliśmy. Dowiedziałam się że Alex nie przyjdzie już do końca tygodnia do szkoły. Po południu wzięłam się za odrabianie lekcji. Gdy wzięłam się za pisanie rozprawki zadzwonił dzwonek do drzwi, z racji tego, że tata na razie nie może chodzić a Amanda oczywiście nie otworzy zbiegłam na dół sama.
-Jake? Yy..hej
-No hej, co tam ?
-Męczę się z rozprawką.
-Mogę temu jakoś zaradzić.
-Niby jak?
-Porywam cię na spacer.
-Ale ja muszę to napisać.
-Napiszesz, potem ci pomogę.
-Dobra, czekaj powiem tylko tatowi.
Spacerowaliśmy sobie, nagle Jake zaproponował żebym poszła kupić sobie jakiś ciuch. Kupiłam bluzkę.
Trochę zaskoczył mnie jego pomysł ale mi się spodobał. Cały czas jednak w głowie siedziała mi ta rozprawka. Starałam się wymyślić co mogę napisać. Na próżno. On mnie tak dekoncentrował...
-Jeździsz na czymś?-spytałam z nienacka
-No tak, na desce.
-Aha, fajnie.
-Hej uśmiechnij się, nie myśl już o tej rozprawce, razem się z nią rozprawimy hm?
-Ok, dzięki.
Spotkaliśmy po drodze tego plastika.
-Ej Niki możemy przez chwile udawać przed nią parę, proszę cię.
-Jasne.
Laska zatrzymała się przy nas a Jake objął mnie w tali. Lasce od razu zbladła mina.
-Hej, Jake co powiesz.
-Nic
-A ona?
-Niki? Moja dziewczyna.
-Od kiedy?
-To już chyba nie twój interes.
-Jak się tak kochacie to się pocałujcie.
Właśnie tego się obawiałam. No nic jak mus to mus. Zaczęliśmy się całować na jej oczach, muszę przyznać, że wyglądało to bardzo przekonująco, przynajmniej się starałam. Po "skończeniu" laska rzuciła tylko zimne "cześć" i odeszła.
-Dzięki.
-Spoko..tylko te całowanie..
-Więcej się to nie powtórzy.. 
-Nie chodzi o to..
-No ale dalej podtrzymuję to co wcześniej powiedziałem, bosko całujesz.
-Nie schlebiaj mi..jak każdy całuję i tyle.
-Nie, nie jak każdy..lubisz się ze mną całować?
-Jake..
-Odpowiedz, proszę.
-Dobra...lubię.
-Boisz się zakochać?
-Nie o to chodzi.
-Boisz się, że mógłbym cię skrzywdzić, ja cię rozumiem wiele już przeszłaś. Nie jeden ci pewnie obiecywał szczęście i inne tam..
-Z tym to masz rację, Max-mój pierwszy chłopak byliśmy ze sobą trochę, potem on wyjechał, zaczął mnie zdradzać, pewnego dnia wpadł pod pociąg dla mnie. Ja już z tych rozstań i powrotów nie wytrzymałam i od tego są te blizny o które kiedyś pytałeś. Potem dałam mu szanse, on znów ma inną, wróciłam tu dla ojca który miał zawał a on tam został z jakaś laską...Oskar-to w sumie był przyjaciel, ale też z nim chodziłam, wyjechał żebym mogła być z Max'em, potem tego żałowałam, przyjechał pod koniec wakacji bo dowiedział się, że mój tata miał zawał i go odwiedził, ale gdy ja przyjechałam z wakacji, on natychmiast wyjechał.
-Jestem twoim "trzecim"?
-W sumie to można tak powiedzieć..dawno się też nie widziałam z przyjacielem Adamem.
Jeździ na bmx tu w skateparku.
-O to fajnie może się wybiorę.
-Hm...Dobra zwijam się do chaty tą rozprawkę pisać.
-Nie potrzebujesz pomocy?
-Nie dzięki, poradzę sobie.
-No ok, do jutra.
-Pa
W domu z trudem napisałam tą rozprawkę, potem wzięłam kąpiel i poszłam spać...


Hm taki sb xD Heh jadę teraz do babci więc kolejny jutro. Pzdr:*

sobota, 22 stycznia 2011

Rozdział 51

-No odpowiedz no!
-Nie krzycz..zaraz u ciebie będę to pogadamy
-Ale..
Rozłączył się, a ja się popłakałam. Na pewno chciał powiedzieć, że jednak coś się stało. Nie wyobrażam sobie ze mogłabym być w ciąży. Dostałam sms żeby otworzyć.
-Dlaczego przyszedłeś? Nie mogłeś powiedzieć przez fona?
-Nie.
-Dlaczego?
-Bo chciałem cię zobaczyć.
-Mów do rzeczy, stało się coś wtedy?
-Posłuchaj, między mną a tobą na pewno nic  a kimś innym nie mogę przysiąc ale raczej nie.
-Muszę iść do sklepu.
-Teraz?
-Tak teraz, czekaj tylko się ubiorę.
Jake poszedł ze mną, chyba się już domyślał po co. Wróciliśmy do domu, ja poszłam do łazienki a on czekał.
Po paru minutach wyszłam.
-No i co ?
-Wynik jest negatywny.
Przytuliłam się do niego, strasznie się wystraszyłam że mogłabym być w ciąży.
-Hej, nie bój się już, widziałaś wynik testu.
-Tak wiem, ale jakby on był inny...
-Nie myśl tak, jest tak jak jest i jest chyba dobrze nie?
-No w sumie..
-Co byś powiedziała na wypad na piknik hm?
-Jasne.
-To w sobotę hm?
-Ok, zrobię kanapki
-Super, ja zorganizuję jakieś picie. To w parku co tam przy fontannie?
-Dobra, nie musisz iść już do domu?
-Najchętniej to bym został tu na zawsze.
-Posłuchaj Jake...
-Tak wiem co chcesz powiedzieć nie mam u ciebie szans co?
-Nie o to chodzi strasznie cie lubię i w ogóle ale ja nie mogę się teraz zakochać.
-No to mam problem bo ja to już zrobiłem.
-Zawsze to ja byłam raniona, ja nie chcę tego robić szczególnie tobie.
-Nie będę cię do niczego zmuszał przecież wiesz..znamy się dopiero parę dni. Chcę tylko żebyś wiedziała, że zawsze możesz ze mną pogadać.
-Tak wiem, bardzo się z tego cieszę.
-Dobra..wiesz będę leciał chyba, do jutra w szkole.
-Jasne, pa
Daliśmy sobie buziaka w policzek i poszedł, ja położyłam się jeszcze spać.
Rano wstałam umyłam się, ubrałam się i wyszłam do szkoły. Dzisiaj 7 lekcji, okropnie nie chciało mi się iść. Na przerwach było nawet fajnie, rozmowy z Alexandrą i Jake'm. W domu jak zwykle obiad, rozmowy potem lekcje odrabiać i kolejny dzień dobiegł końca...


Wiem krótki, ale pisałam na szybko bo byłam na urodzinach od Madi :PP jutro możliwe że będzie następny ale nwm bo do babci jadę ale się postaram :D
I Kar najlepszego jeszcze raz :P

środa, 19 stycznia 2011

Rozdział 50 Jubileuszowy Heh :P

 W niedzielę jak co tydzień poszliśmy do Kościoła, ale dzisiaj bez taty. Później przygotowałam obiad. Musiałam potem spotkać się z Jake'm. Strasznie jest mi głupio za to co zrobiłam. Napisałam mu esa :
-"Możemy się spotkać?"
Po chwili odpisał
-"Jasne a gdzie?"
Odpisałam:
-"U mnie w domu za godzinę"
On:
-"Ok, pa"
Przebrałam się w wygodnie rurki i T-shirt i czekałam na niego. W końcu przyszedł.
-Hej wejdź.
-Cześć.
-Chodź na górę.
Weszliśmy
-Więc tak...
-Zanim coś powiesz ja chcę tobie coś powiedzieć. Nie mam ci za złe tego co się stało, nawet mi się to podobało. Nie wiń się to ja powinienem się winić. Nie byłem tak nachlany jak ty i powinienem coś zrobić. Nie powiem, że mi się to nie podobało bo podobało. Jesteś a przynajmniej mam nadzieję moja przyjaciółką. Trochę się rozgadałem heh..
-Nie wiem co powiedzieć, myślałam że będziesz miał mi za złe.
-Jak bym mógł mieć ci za złe taki pocałunek.
-Jaki?
Powoli zbliżył się do mnie i zaczęliśmy się całować.
-Właśnie taki.
-Y..napijesz się czegoś?
-Pewnie.
Poszłam na dół musiałam wyjrzeć przez okno, zrobiło mi się trochę słabo.
Po chwili poszłam
-Masz
-Dzięki
-Mam proźbę...pomógłbyś w zadaniu z fizy em..?
-Jasne, pokaż je.
W pewnym momencie spojrzeliśmy na siebie, szybko spuściłam wzrok udając że czytam ten zasrany wzór z fizyki.
-No to zobaczymy co tu mamy.
Zrobiliśmy to zadanie i Jake poszedł.
-To ja będę już leciał.
-Ta jasne, do jutra pa..
Delikatnie musnął mnie w policzek. Na chwilę odleciałam..na Ziemię sprowadziła mnie siostra wołająca, że mam otworzyć drzwi pielęgniarce.
-Dzień dobry, to dom Państwa Simons?
W oddali widać było jeszcze Jake'a
-Halo, przepraszam czy to...-
-Tak, przepraszam, proszę wejść.
Kompletnie się zagapiłam. Nie mogę się zakochać! Nie! Poszłam zrobić im herbatę. Nagle zrobiło mi się niedobrze. Pobiegłam do toalety i zwymiotowałam. Wystraszyłam się cholernie. A jeśli coś zaszło? Nie mogłam dopuścić do siebie takiej myśli. Poszłam zanieść tą herbatę. Później spakowałam się, wykąpałam. Pielęgniarka poszła a Amanda z ojcem zjedli kolację, ja nie mogłam nic przełknąć. Poszłam do siebie i się położyłam. Po chwili chwyciłam telefon i mimo późnej pory zadzwoniłam do Jake'a
-Jake! Musze cię o coś spytać.
-O co chodzi?-spytał zaspany.
-Czy wtedy w tą noc na pewno nic nie zaszło ani między nami ani mną a kimś innym..?!

Heh jakiś krótki -.- ale myślę, że ciekawy. Miałam napisane w zeszycie a w ostatniej chwili coś zmieniłam heh..Taki jubileuszowy, dzięki że przez ten czytacie i jesteście ze mną. Pzdr:*

wtorek, 18 stycznia 2011

Rozdział 49

Dziś piątek, miałam na 10. Gdy byłam gotowa do wyjścia otworzyłam drzwi a  w nich stał Jake.
-Hej co ty tu robisz?
-Przyszedłem po ciebie.
To było miłe, te jego brązowe czy, ciepły głos. Takie przyjaciela właśnie potrzebowałam.
-Może wejdziesz?
-Nie dzięki, zaraz się spóźnimy do szkoły.
-No tak, to chodźmy.
Dzisiaj było 5 lekcji i trochę się dłużyły. Po przyjściu do domu zjadłyśmy obiad i pojechałyśmy do taty. Był już wybudzony ze śpiączki. Lekarze powiedzieli, że jutro będzie wypisany, ale do domu będzie musiała przychodzić pielęgniarka dawać zastrzyki. Ucieszyłyśmy się, że tata w końcu będzie w domu.
Wracając do domu spotkałam Ros.
-Hej idziesz dzisiaj na imprezę?
-U kogo?
-Taki jeden z klasy robi i kazał pozapraszać.
-Spoko, a o której?
-Przyjdę po ciebie o 7.30
-Ok, pa
-Pa
Wróciłam do domu i zaczęłam przekopywać szafę. Wybrałam bluzkę, spodenki i trampki. Zrobiłam lekki makijaż i wyprostowałam włosy. Wzięłam ze sobą Alex. Przyszła po mnie z Ros. Wyszłyśmy na imprezę. Gdy przyszłyśmy otworzyła nam jakaś laska, typowy plastik pomyślałam. Połaziłyśmy trochę potem Ros poszła do chłopaka. Nagle w tłumie ludzi dostrzegłam Jake'a. On chyba też mnie zauważył i podszedł.
-Hej fajnie, że jesteś.
-Siema, też się cieszę. To jest Alex, ale chyba już ją znasz.
-No tak, hej
-Siema.
-Przynieść wam coś do picia?-spytała Alex.
-Jasne-odpowiedzieliśmy chórem.
Pogadaliśmy i zauważyłam, że ten plastik nam się przygląda. W końcu podeszła.
-Hej co robisz misiu?
-Yyy..rozmawiam?
-Chodź może potańczymy.
-Nie dzięki.
-No chodź
-Nie!
-Dobra jak zmienisz zdanie to jestem na górze.
Chłopak miał wkurzoną minę.
-To twoja dziewczyna?
-Nie, ale za taką się uważa, nie przepadam za nią
-Nie dziwię ci się.
Ty jesteś inna
-No ja myślę.
Zaśmialiśmy się.
-Pójdziemy na dwór?-spytał.
-Jasne
Usiedliśmy na ławce.
-Fajnie mi się z tobą gada.
-Mi z tobą też.
-I pomyśleć, że znamy się tylko 3 dni
-No tak.

OCZAMI JAKE'A:
Jest taka ładna, chciałbym ją pocałować, ale nie mogę, tyle już wycierpiała przez tego chłopaka.
-Tu jesteście - krzyknęła Alex.
-Ta..
-Wszędzie was szukam a i Jake jakaś Anastazja powiedziała, że masz przyjść na górę.
-Nigdzie nie idę.Mam jej dość.
-To może się napijemy?
-Chyba to dobry pomysł-powiedziałam.
Wypiłam to co przyniosła Alex i jeszcze z 5 drinków. Po czwartym już nieźle wyrabiałam. Gdy wypiłam piąty nie pamiętam co było dalej.
Obudziłam się w domu, była 12 i cholernie bolała mnie głowa. Zadzwoniłam do Alex.
-Hej, możesz mi powiedzieć co się wczoraj stało?
-Em..nieźle pokłóciłaś się z tą laską Jake'a.
-Hm to nawet dobrze.
-Ona jest o ciebie chyba zazdrosna.
-Mnie? Dlaczego?
-Jakby to powiedzieć..ty i Jake sie do siebie zbliżyliście..
-Co?!
-Zaczęłaś go całować, żeby zrobić tej lasce na złość.
-O Boże..muszę do niego szybko zadzwonić.
-Hej, słuchaj strasznie cię przepraszam za wczoraj.
-Nie no spoko.
-Strasznie mi głupio.
-Daj spokój.
-Czy zaszło coś więcej niż całowanie?
-Jeśli chodzi ci o łóżko to nie.
-Uff.
-Nie dopuściłbym do tego nawet nachlany.
-Em..jeszcze raz cię przepraszam i muszę kończyć.
-Pa.
Poszłam się ogarnąć, po chwili dostałam sms:
"P.S świetnie całujesz.. :)"
Zaczęłam się śmiać...

Dzień minął jak zwykle nudno, po południu na szczęście doszłam już do siebie i mogłyśmy pojechać po tatę, Zjedliśmy razem kolację potem tata się położył a ja zabrałam się za lekcje. Nie miałam do tego głowy, poszłam się tylko wykąpać i szybko zasnęłam.

Długi coś heh..może będzie dzisiaj jeszcze jeden ale nie obiecuje. Pzdr:*

poniedziałek, 17 stycznia 2011

Rozdział 48

Do szkoły miałam na 10. Wstałam o 7, zjadłam śniadanie i wyszłam niestety bez Alex bo miała być na drugą lekcję. Na korytarzu minęłam się tylko  z Ros. Pierwsza lekcja to chemia, jak zwykle pierwsze lekcje są organizacyjne. Na przerwie przyszła Alex.
-No hej jestem już.
-Siem.
-Co tam na lekcji?
-A wiesz nudy, jak zwykle organizacyjna.
-Aha..a co teraz mamy?
-Polski
-Chodź ze mną do sklepiku ok?
-Ok.
Spieszyłyśmy się bo zaraz mieli zamknąć. Alex kupiła pączka i biegłyśmy na lekcję. Nie mogło się oczywiście obyć bez jakiejś wpadki i wpadłam na Jake'a.
-Oj sory.
-Nie spoko, chodźmy już bo się spóźnimy.
-Jasne
Siedzieliśmy w trójkę bo ławki były połączone.
-Psss Niki.
-No?
-Co to za koleś?
-Jake? Kumpel
-Aaa
-Cisza tam bo wpisze punkty!
-Przepraszamy-odparłyśmy chórem
Na przewie siedziałyśmy już pod klasą żeby się nie spóźnić. Reszta lekcji czyli  4 minęła szybko, nie mogło być inaczej w tym towarzystwie, zapomniałam o swoich problemach.
Po południu dostałam sms:
"Hej tu Jake, spotkamy się w parku?"
Bardzo chciałam, ale już zadali nam zadanie z matmy. Po chwili odpisałam.
"Jasne, będę za godzinę"
Wyszłam z domu.
-Hej
-No hej, masz może to zadanie z matmy?
-Nie zrobiłam jeszcze.
-Tak jak ja.
Zaśmialiśmy się.
-Masz ochotę coś zjeść?
-Jasne, czemu nie.
Zjedliśmy dobie frytki. Ani się obejrzałam a była już 18.
-Chyba będę musieć już lecieć.
-Ym..szkoda bo fajnie się z tobą gada.
-Z tobą też.
-Mogę o coś spytać?
-Jasne.
-Te blizny..
-Tak, cięłam się.
-Sory, zapomnij o pytaniu wygłupiłam się.
-Nie spoko, to już nic takiego zakończyłam ten związek.
-Przykro mi
-Em..dobra ja lecę to do jutra, Pa.
-Pa..
W domu myślałam o tej rozmowie, z nim gadało mi się jak z nikim. Był serio fajnym przyjacielem. Max nawet nie odpisał na sms. Widać było, że mu nie zależy..Zmęczona dniem zasnęłam...

Krótki coś..no trudno mam już pomysł na nowy i będzie już raczej jutro :). Pzdr:*

Rozdział 47

Pawie całą noc nie spałam, bo jak to ja się denerwowałam. Wstałam już o 6. Zjadłam pół kromki i usiadłam w kącie. Myślałam o wszystkim ci się tu stało od kiedy tu mieszkam. Co prawda są to tylko dwa i pół miesiąca, ale bardzo mi się to dłuży. Myślałam, że cięcie wszystko rozwiąże, że jak mnie nie będzie będzie lepiej, ale nie wyszło nawet tego nie mogę porządnie zrobić..Ros i reszta mieli być tu koło 7 żeby zdążyć do szkoły. Wyszłam przed dom, czekałam na nich ale nigdzie ich nie było. W końcu poszłam się ubrać, wyprostowałam włosy, oczy podkreśliłam niebieską kredką i tuszem. Gotowa czekałam aż Amanda się przyszykuje. Alex po mnie nie przyszła bo mama kazała jej jechać do dentysty, więc poszłam do szkoły sama. Ros, Dave i Max nie przyjechali...  szkole dyrektorka jak zwykle zanudzała. Jedyną atrakcja było wyczytywanie nazwisk pierwszych klas czyli nas. Trafiłam z nieobecną dziś Alex do klasy Ia. Ros z Dave'm byli w klasie Ic. Po apelu udaliśmy się do klas. Zajęłam miejsce w ostatniej ławce, jak zwykle siedziałam sama.
-No więc witam was w nowym roku szkolnym, ja nazywam się Maria Brunson i będ...
Nauczycielka nie zdążyła dokończyć a  nagle ktoś wparował do klasy..
-Dzzień dobry, przepraszam za spóźnienie.
-Jeszcze dzisiaj ci daruję, siadaj. 
Chłopak podszedł do mojej ławki, bo tylko ona była jeszcze wolna.
-Hej mogę się przysiaść?
-Jasne
-Jestem Jake.
-Nicole, Miło mi.
Chłopak się uśmiechnął.
Cisza tam z tyłu!-krzyknęła nauczycielka.
Po monologu wychowawczyni pozwolono nam w końcu wyjść.
-Hej Niki, zaczekaj. -zawołał Jake.
-Tak?
-Mogłabyś mi pomóc, nie za bardzo się orientuję gdzie tu wisi plan.
-No tak, ja przecież też nie mam, chodź poszukamy.
Spisaliśmy i wyszliśmy ze szkoły.
-Dasz się zaprosić na spacer?-odparł chłopak
-Jasne.
Łaziliśmy ze 3 godziny, świetnie się dogadywaliśmy.
-To ja już będę lecieć, siostra na pewno da mi kazanie jak wrócę..To pa
-Jasne, masz tu mój numer. Do jutra.
W domu zjadłyśmy obiad i spakowałam się do szkoły. W międzyczasie zadzwoniła Ros i powiedziała, że jutro będą w szkole, a Max chce tam zostać. Może to i dobrze...
Napisałam mu sms:
"Hej Max, myślę, że ten związek nie ma najmniejszego sensu, wiem głupio tak zrywać przez esa, ale nie ma cię tu przy mnie, to koniec na zawsze, przepraszam, że nam nie wyszło.." 

Napisałam go wczoraj koło północy i się dziwie, że w ogóle coś z tego wyszło. Dzisiaj tylko przepisuję. Dzięki mojej drogiej koleżance takie fajne mi wyszły, dzięki Kar za esy o 12 ;D. Dzisiaj będzie jeszcze jeden ale tak popołudniu żebyście mogli przeczytać ten ;]. Pzdr:*

niedziela, 16 stycznia 2011

Rozdział 46

Wstałam po 10. Ubrałam się i poszłyśmy z Amandą do ojca. Posiedziałyśmy trochę potem lekarz mi powiedział, że dzisiaj już będą go na pewno wybudzać. Ucieszyłam się..Wróciłyśmy do domu i robiłyśmy to co zwykle bo strasznie się nudziłyśmy. Pod wieczór wyprasowałam sobie bluzkę na pojutrze, przy okazji też Amandzie. Lubię mieć już wszystko prędzej przygotowane.

TYMCZASEM U OSKARA
Ale tu nudno..nie ma co robić..że pojechałem do L.A odwiedzić tatę Niki to chyba był zły pomysł.  Szczerze mówiąc to bardzo za nią tęsknię. Musze odebrać telefon.
-Halo?
-Oskar? Hej to Ros. Co u ciebie?
-W porządku a u was?
-No u nas tak ale u Niki i Max'a chyba nie.
-Coś się stało?
-No w sumie..Max znów zdradza Niki.
-Przykro mi.
-Możesz coś z tym zrobić.
-Co?
-Nie jest ci obojętna, wiem ty jej tez nie.
-Ros..błagam cię. Nasz związek dawno się rozpadł.
-Bo ona myślała, że uda się jej z Max'em, ale widzisz jak jest.
-Znajdzie sobie kogoś innego, słuchaj muszę kończyć, Pa
-Pa..

U NIKI
-Amanda! Chodź na kolację.
Zjadłyśmy szybko i siostra poszła do siebie. Ja wzięłam moje mp3 i poszłam położyć się na leżaku na balkonie. Włączyłam moją ulubioną piosenkę Switchfoot-Your love is a song. Była dla mnie idealna na samotne wieczory, przy niej zapominałam o całym świecie. Słuchałam też Nickelback-Far away. Później poszłam się położyć. 

Rano obudziło mnie wielkie trzaskanie.
-Amanda! Co ty tu robisz?
-Kotlety, obiad sam się nie zrobi a popatrz która godzina.
No tak na zegarze była 12.
-Sory, przyspałam.
-Spoko. 
Jutro pierwszy dzień szkoły...jutro przyjeżdżają też Max, Ros i Dave. Byłam przygotowana na tę rozmowę już od paru dni. Wszystko sobie ułożyłam. Poszłam się ubrać i pomogłam przy obiedzie. Zadzwonił telefon.
-Hej Niki, mam prośbę.
-No co tam Alex?
-Nie mam butów na jutro, musisz mi pomóc w wyborze.
-Jasne, to za godzinę w parku hm?
-Ok, pa
-Wychodzisz gdzieś?
-Tak, z Alex na zakupy, a co?
-A mogę iść do koleżanki?
-Jasne, zaprowadzę cię po drodze.
Wyszłyśmy z domu. Zaprowadziłam Amandę, gdy dochodziłam do parku zobaczyłam Amandę kłócącą się z jakimś chłopakiem. Podeszłam bliżej.
-Hej co się tu dzieje.
-Nic..
-Kim ty jesteś?
-To mój były..Alan.
-Przestań się drzeć do cholery..
-A tobie co do tego?!
-To moja kumpela i nie będziesz jej obrażał!
-Dobra Niki daj spokój...
-Spieprzaj stąd Alan!
-Wrzuć na luz laska.
-Czego od niej chcesz?
-To moja była.
-I co z tego ?
-Chciałem z nią pogadać.
-Niki, możesz nas na chwilę zostawić?
-Dobra.
Po 15 minutach Alex wróciła.
-I jak?
-Wyjaśniliśmy sobie parę rzeczy i..
-I..?
-Wróciliśmy do siebie.
-Sory, wygłupiłam się tam.
-Nie spoko. Powiedziałam mu, że jak jeszcze raz coś zrobi to koniec.
-Cieszę się, że wam się udało..to co idziemy?
-Ta..chodź.
Alex wybrała buty i poszłyśmy do swoich domów, ja jeszcze wstąpiłam po Amandę.
Poszłam do siebie i przyszykowałam wszystko na jutro. Wyciągnęłam bluzkę na krzesło, leginsy a buty stały obok drzwi. Pamiętam jak mama zawsze szykowała nam ubrania. Wszystko było takie staranne. Wykąpałam się jeszcze ustawiłam budzik na 7.30 i zasnęłam..

No dzisiaj tak jakby dwa dni opisałam i wyszło dłuższe jutro dam następny bo ferie są.. xd Fajnie, że czytacie, a i na wszystkie linki które dajecie wchodzę i czytam i mówię, że wszystkie blogi są zaje i dzięki że się mój podoba. Nie wiem ile jeszcze będzie rozdziałów bo przecież nie można pisać w nieskończoność, ale postaram się aby jak najwięcej. A co do tych piosenek to one na serio są moje ulubione i polecam wam posłuchać :). Pzdr:* <333